Uwaga: tu się pracuje!

Marta Biernacka
opublikowano: 2005-12-05 00:00

Firmę, której pracownik uległ wypadkowi, czeka papierkowa robota. A taką, która naraża zdrowie i życie podwładnych — nawet sąd.

Na Mazurach dwóch pracowników firmy budowlanej, zatrudnionych przy ocieplaniu budynku, spadło wraz z prowizorycznym pomostem wykonanym z płyty szalunkowej na ziemię i doznało urazów kręgosłupa. Pomost był ułożony na dwóch ustawionych obok siebie rusztowaniach typu Warszawa.

W województwie mazowieckim 21-letnia pracownica w trakcie czyszczenia linii do produkcji kwaszonej kapusty włożyła prawą rękę między bęben napędowy a taśmę tekstylno-gumową przenośnika taśmowego i zmiażdżyła sobie dłoń. Oto dwa wypadki przy pracy, które we wrześniu 2005 roku badała Państwowa Inspekcja Pracy.

W konsekwencji

Osoba, która uległa wypadkowi przy pracy, musi o tym niezwłocznie zawiadomić pracodawcę. Jeśli nie może tego uczynić, robi to przełożony pracownika, inny pracownik, który na przykład był świadkiem wypadku, lub osoba udzielająca pierwszej pomocy.

— Jeśli do wypadku doszło w firmie, to obowiązkiem pracodawcy jest zabezpieczenie miejsca zdarzenia, udzielenie pomocy poszkodowanemu oraz wyeliminowanie lub ograniczenie zagrożenia — mówi Leszek Nowak, specjalista w departamencie prewencji Państwowej Inspekcji Pracy.

Wypadek śmiertelny, ciężki i zbiorowy (którego uczestnikami były minimum dwie osoby) należy zgłosić inspekcji pracy oraz prokuraturze.

Przedsiębiorca musi powołać dwuosobowy zespół powypadkowy dla ustalenia przyczyn i okoliczności zdarzenia.

— W firmach, które mają komórkę bhp, jest to ekspert od spraw bhp oraz zakładowy społeczny inspektor pracy. W innych przedsiębiorstwach — pracodawca oraz na przykład ekspert spoza zakładu — informuje Edyta Rogulska, specjalista ds. bhp w SPC.

Zespół robi fotografie miejsca wypadku, przesłuchuje świadków i — jeśli to możliwe — poszkodowanego oraz zbiera dowody. Określa również środki profilaktyczne, które mają w przyszłości zapobiegać podobnym sytuacjom. Na przykład zaleca wydanie pracownikom obuwia albo okularów ochronnych czy utrzymywanie suchej posadzki. Zespół orzeka też, czy zdarzenie kwalifikuje się jako wypadek przy pracy. To wszystko opisuje w protokole powypadkowym. Z niego ma wynikać, czy i jakie świadczenia odszkodowawcze otrzyma pracownik. Nie przysługują mu one na przykład wtedy, jeśli w sposób rażący dopuścił się naruszenia przepisów bhp, znajdował się pod wpływem środków odurzających i to doprowadziło do wypadku.

Na papierze

Protokół powypadkowy należy sporządzić w 14 dni od daty zdarzenia. Jeśli termin zostanie przekroczony, trzeba podać przyczynę. Protokół zatwierdza pracodawca i w ciągu pięciu dni przekazuje go poszkodowanemu lub — w razie konieczności — jego rodzinie. Dokumentacja wypadków śmiertelnych, zbiorowych i ciężkich musi trafić także do Państwowego Inspektoratu Pracy.

Firma powinna prowadzić rejestr wypadków. Należy do niego wprowadzić dane poszkodowanego (imię, nazwisko) oraz informacje o wypadku (m.in. miejsce, data, opis skutków i okoliczności, data przekazania wniosku do ZUS).

Pracodawca musi zgłosić zdarzenie do Głównego Urzędu Statystycznego w specjalnej statystycznej karcie wypadku. Składa się ona z dwóch części. Pierwszą należy sporządzić w 14 dni roboczych od daty zatwierdzenia protokołu powypadkowego oraz (do 15. dnia roboczego miesiąca następującego po miesiącu zatwierdzenia protokołu) przekazać do urzędu statystycznego właściwego dla województwa, w którym jest zakład pracy.

Drugą, uzupełniającą część karty, należy oddać do urzędu statystycznego nie później niż z upływem sześciu miesięcy od dnia zatwierdzenia protokołu.

Kto płaci poszkodowanemu

Od 1 stycznia 2003 roku (wejście w życie ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych) ZUS od pierwszego dnia niezdolności do pracy wypłaca poszko-dowanemu w wypadku zasiłek chorobowy w wysokości 100 procent wynagrodzenia. Podobnie zresztą jak inne świadczenia (np. odszkodowanie). Obowiązkiem pracodawcy jest też comiesięczne opłacanie składki na ubezpieczenie wypadkowe, z którego ZUS reguluje należności wobec pracownika.

— Obecnie wysokość stopy procentowej (obliczanej jako odsetek od wynagrodzenia brutto pracownika), według której ustalana jest składka na ubezpieczenie wypadkowe, określa samodzielnie pracodawca. Zależy ona od rodzaju prowadzonej działalności [wytyczne w powyższej ustawie — red.]. Od kwietnia 2006 r. zmienią się te zasady. ZUS sam będzie określał tę wysokość na podstawie tzw. informacji ZUS IWA, składanych od trzech lat przez firmy. Pracodawcy m.in. wykazują w nich liczbę wypadków przy pracy, które zdarzyły się w ich zakładach — mówi Joanna Długokęcka, kierownik działu kadr i płac w FPA Group.

Wbrew prawu

Za każdym razem, kiedy w firmie dochodzi do ciężkiego, zbiorowego lub śmiertelnego wypadku, zjawia się inspektor pracy. W pierwszej kolejności podejmuje działania w celu usunięcia uchybień stwarzających zagrożenia wypadkowe, na przykład nakazuje wykonać balustrady zabezpieczające przed upadkiem ze schodów, wyposażyć pracowników w środki ochrony indywidualnej (chroniące drogi oddechowe, ochronniki słuchu). Inspektor bada, czy dokonano prawidłowej kwalifikacji zdarzenia oraz czy ustalenia pracodawcy nie krzywdzą poszkodowanego. Sprawdza też, czy pracodawca podjął odpowiednie działania prewencyjne, aby uniknąć podobnych wypadków w przyszłości.

— Kary stosowane są wtedy, kiedy dochodzi do naruszenia przepisów i zasad bhp. Inspektor może nałożyć mandat do tysiąca złotych, skierować wniosek do sądu grodzkiego, a w uzasadnionych wypadkach zawiadomić prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa — mówi Leszek Nowak.

Maciej Sekunda, prezes firmy SEKA, doradzającej w zakresie prawa pracy, podkreśla, że pracownik poszkodowany z winy pracodawcy może z powództwa cywilnego ubiegać się o odszkodowanie od firmy.

Przedsiębiorcy składający do ZUS niezgodne z prawdą dane o liczbie wypadów przy pracy muszą liczyć się ze wzrostem wysokości stopy procentowej na ubezpieczenie wypadkowe.

— Od 1 kwietnia 2006 roku zaostrzą się sankcje wobec umieszczających w ZUS IWA nieprawdziwe informacje prowadzące do zaniżenia składki. Na podstawie decyzji ZUS pracodawca będzie musiał naliczyć i odprowadzić składkę na zaległe ubezpieczenie wypadkowe w wysokości 150 proc. stopy procentowej ustalonej na podstawie prawdziwych danych oraz odsetki — mówi Joanna Długokęcka.