Specjaliści z rynku oprogramowania alarmują, że przeciętny dysk twardy w polskiej firmie to potencjalna bomba z ukrytym zapłonem. Może prowadzić nie tylko do kłopotów w razie kontroli antypirackiej, ale również do wycieku ważnych danych. Jak wynika z badania „BSA Global Survey of PC User Attitudes 2010-2011”, przeprowadzonego przez Ipsos Public Affairs na zlecenie Business Software Alliance, aż 39 proc. polskich menedżerów nie widzi nic złego m.in. w ściąganiu programów przez sieci typu peer-to-peer. Zdaniem producentów software’u, taka postawa wróży kłopoty z prawem i naraża firmy na niebezpieczeństwo cyberataków.
— Pozyskiwanie oprogramowania z nieautoryzowanych źródeł jest obarczone dużym ryzykiem. Często jest takie programy są obciążone groźnymi dodatkami, jak trojany i inne niebezpieczne aplikacje, które służą do pozyskiwania danych osobowych, tajemnic firmowych, wykradania numerów kont bankowych — mówi Krzysztof Janiszewski, specjalista Microsoftu do spraw ochrony własności intelektualnej.
Piracka „autolustracja”
W ocenie specjalistów skala piractwa w polskich firmach jest bardzo duża. W tym roku LOG Systems, producent oprogramowania do audytu infrastruktury IT, opublikował dane dotyczące sytuacji w przedsiębiorstwach, które zdecydowały się na sprawdzenie zawartości swoich dysków twardych za pomocą specjalnej aplikacji. Okazało się, że nawet w takich firmach 8 proc. programów w ogóle nie miało wymaganej licencji, a średnio 58 proc. licencji było niezaktualizowanych lub niewykorzystywanych. Zdaniem przedstawiciela Microsoftu, w firmach, które nawet nie starają się sprawdzić stanu faktycznego, jest zapewne znacznie gorzej — skala piractwa może tam sięgać 40 proc. To niebezpieczne zwłaszcza, że od marca antypirackie kontrole mogą podejmować Urzędy Kontroli Skarbowej.
Dlatego część firm sprawdza, co mają w komputerach i chce monitorować internetową aktywność pracowników. Tak zrobił np. giełdowy Apator. Na około 500 pecetach zainstalował tzw. agenta programu LOG System, który informuje administratora IT o aplikacjach lub plikach ściąganych z sieci na dysk twardy lub pamięć masową. Na biurko szefa działu IT trafiają dane o rodzaju pliku, jego nazwie, kiedy został ściągnięty i kto był wówczas zalogowany w systemie. Instalacja LOG System pozwoliła też zarządowi Apatora sprawdzić, czy wszystkie używane przez firmę programy są legalne, i usunąć aplikacje, które budziły wątpliwości prawne.
Facebook na cenzurowanym
Monitorować można także sposób korzystania pracowników z portali społecznościowych i poczty elektronicznej. Problem wykorzystywania tych mediów w pracy będzie narastał, o czym świadczą wyniki raportu „Connected World Technology Report”, opublikowanego niedawno przez Cisco. Okazuje się, że wielu młodych ludzi bardziej ceni możliwość swobodnego korzystania z mediów społecznościowych w miejscu pracy niż wysokość pierwszych zarobków. Taka postawa ma związek ze zjawiskiem cyberslackingu, czyli cyberlenistwa. Konsekwencje dla firmy to: obniżenie wyników finansowych, możliwość złapania wirusa komputerowego, a nawet nadszarpnięty wizerunek marki.
— Regularne sprawdzanie konta na Facebooku lub czatowanie ze znajomymi z oczywistych względów obniża wydajność pracy i obciąża sieć. Może też prowadzić do przypadkowego ujawnienia tajemnic firmowych, np. w formie komentarza na temat aktualnie wykonywanego zlecenia lub opinii o współpracownikach. Dlatego przedsiębiorcy coraz chętniej decydują się na aplikacje i urządzenia, które monitorują ruch w firmowej sieci. W ten sposób można określić skalę zjawiska, a w efekcie zwiększyć wydajność pracy i bezpieczeństwo firmy — uważa Marcin Makowiecki, security business unit manager z RRC Poland, które jest dystrybutorem Cisco w Polsce.
Ostatnio SonicWall, producent systemów bezpieczeństwa, wprowadził na polski rynek aplikację Analyzer do monitorowania sieci. Program umożliwia tworzenie graficznych raportów o pracy zapór sieciowych i analizę ruchu w sieci. Pozwala administratorowi tworzyć raporty o aktywności poszczególnych użytkowników sieci. Informuje też o nowych typach cyberataków. Takich programów jest coraz więcej i — zdaniem producentów — ich popularność będzie rosła wraz ze wzrostem problemu cyberslackingu.
