Veolia na dobre rezygnuje z węgla

  • Materiał partnera
opublikowano: 27-10-2021, 15:08
aktualizacja: 28-10-2021, 09:49

Dekarbonizacja to fakt, musimy więc działać. Nie mamy ani czasu, ani pieniędzy do stracenia - mówił Frédéric Faroche, dyrektor generalny i prezes zarządu Grupy Veolia w Polsce, podczas debaty w ostatnim dniu EFNI w Sopocie.

Dyskusja miała odpowiedzieć na pytania, jak utrzymać wysoką pozycję polskiego przemysłu motoryzacyjnego w dobie Zielonego Ładu oraz jak powiązać ze sobą dekarbonizację energetyki z motoryzacją bez szkody dla polskiej gospodarki. Oprócz prezesa Grupy Veolia uczestniczyli w niej m.in. Ewa Łabno-Falęcka z firmy Mercedes-Benz Polska, Wojciech Rowiński, dyrektor Scania Poland, Agnieszka Wojnarowska z polskiego RWE Renewables i Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan. Debatę prowadzili Paweł Wideł, prezes Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych i Wojciech Graczyk, prezes Związku Pracodawców Prywatnych Energetyki.

Etapy dekarbonizacji

Eksperci zastanawiali się, jakie instrumenty wsparcia powinni otrzymać inwestorzy, aby samodzielnie zmniejszyć ślad węglowy. Wojciech Rowiński zaproponował dopłaty do budowy przyzakładowych elektrowni wiatrowych i paneli fotowoltaicznych, a także zwiększenie liczby stacji ładowania elektrycznych pojazdów ciężarowych. Jego zdaniem krajowy przemysł bez zielonej energii straci przewagę konkurencyjną.

Uczestnicy debaty Energia dla mobilności wskazali kilka warunków uratowania polskiego przemysłu motoryzacyjnego przed black-outem, a jednocześnie wskazali przeszkody, które leżą na drodze do zapewnienia mu bezpiecznego dostępu do zielonej energii.

- Scania lada dzień wypuści ciężarówki napędzane bateriami jonowo-litowymi, a w Polsce cały czas brakuje infrastruktury, która mogłaby je obsłużyć - zauważył dyrektor Scania Poland.

Następnie dyskutujący pochylili się nad unijnym pakietem legislacyjnym „Fit for 55”. Jego podstawowy cel to zmniejszenie do 2030 r. o co najmniej 55 proc. emisji dwutlenku węgla w stosunku do 1990 r. Ponadto Komisja Europejska chce do 2035 r. zakazać w UE rejestracji nowych aut z silnikami spalinowymi i o napędzie hybrydowym.

Paweł Wideł zapytał Frédérica Faroche’a, jak przebiega proces dekarbonizacji w Grupie Veolia. Spółka zapowiedziała niedawno, że do 2030 r. całkowicie odejdzie od węgla, a zeroemisyjność osiągnie do 2050 r.

- Nie ma odwrotu od neutralności klimatycznej. To kwestia odpowiedzialności za przyszłe pokolenia. Wysokie ceny energii elektrycznej, wynikające z kosztów uprawnień do emisji, są kolejnym pretekstem do przeprowadzenia zielonej transformacji. Unia Europejska ma wielkie ambicje, a my jesteśmy częścią tych zmian. Nie ma czasu i pieniędzy do stracenia - zauważył Frédéric Faroche.

Zaznaczył jednak, że proces odejścia od węgla musi być realizowany etapami. Veolia jako przejściowe paliwo zastosuje gaz ziemny. W tym celu spółka ma w planach budowę nowych bloków gazowych w elektrociepłowniach w Łodzi i Poznaniu. Zastąpią one starsze bloki opalane węglem kamiennym. Spółka otrzymała już pozytywną decyzję środowiskową dla tej inwestycji. Budowa bloków ma się zakończyć w 2025 r., a pierwsze wyprodukowane dzięki nim ciepło trafi do odbiorców na przełomie 2026 i 2027 r. Mają odpowiadać za trzy czwarte energii wytwarzanej przez grupę.

- Dzięki temu na dobre zrezygnujemy z węgla - podkreślał Frédéric Faroche.

Podobne projekty Veolia realizuje w mniejszych miastach, m.in. w Zamościu, gdzie instalacja oparta o paliwo alternatywne RDF (z ang. Refuse Derived Fuel). Co to RDF? To frakcja odpadów z domowych koszy, które nie poszły do recyklingu, bo są zbyt zmieszane lub brudne, a mają w sobie na tyle dużo ukrytej energii, że można je wykorzystać do produkcji ciepła czy prądu do mieszkań. Faroche szacował, że takie rozwiązanie pozwoli zaspokoić 20 proc. rocznej produkcji ciepła dla mieszkańców Zamościa i tym samym ograniczyć zużycie węgla o około 10 tys. ton rocznie.

Spółka stawia także na współpracę z zakładami przemysłowymi, np. z Volkswagenem, Bridgestone’em, Aquanetem, odzyskując ciepło powstałe w procesach produkcyjnych, a nawet ze ścieków. Frédéric Faroche przyznał, że największą przeszkodą jest strona finansowa zielonej transformacji.

- Koszty są niewątpliwie wysokie. Dlatego powinny być rozłożone na wszystkich zainteresowanych. Tylko w ten sposób transformacja będzie sprawiedliwa i nie doprowadzi do nadmiernego obciążenia żadnej ze stron – podkreślał.

Przeszkody do usunięcia

Zdaniem zaproszonych gości transformacja energetyczna w Polsce jest wyzwaniem, a to za sprawą 70-procentowego udziału węgla w miksie energetycznym. Jak to zmienić? Agnieszka Wojnarowska zasygnalizowała dwie bolączki. Po pierwsze, ograniczenia legislacyjne przy stawianiu elektrowni wiatrowych. Chodzi o wprowadzoną w 2016 r. zasadę 10H, wprowadzającą minimalną odległość farmy wiatrowej od zabudowań i terenów chronionych. W praktyce zasada 10H wyłączyła spod zabudowy wiatrowej około 99 proc. powierzchni Polski i doprowadziła do powstania luki inwestycyjnej.

- Potrzebujemy bardziej elastycznego podejścia - zaapelowała Agnieszka Wojnarowska.

Według niej drugą bolączką jest ograniczony dostęp do mocy sieciowych. Sieć energetyczna potrzebuje kolejnych, pilnych inwestycji. Inaczej stanie się wąskim gardłem do przyłączania OZE.

Z kolei Ewa Łabno-Falęcka przypomniała, że Mercedes już niemal dekadę temu postawił na zieloną transformację. Jego zakład w Jaworze to także pierwsza całkowicie bezemisyjna fabryka koncernu Daimler - jest w 100 proc. zasilana energią odnawialną z pobliskiej farmy wiatrowej Taczalin. Ciepło jest produkowane w 95 proc. z biomasy i 5 proc. z gazu ziemnego z certyfikatami biometanu.

- Nie mogę zdradzić, ile wynoszą rachunki, ale przy galopujących ostatnio cenach to nasza fabryka jest po właściwej stronie – zapewniła przedstawicielka Mercedesa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane