Vivendi nie szuka słabości Elektrimu

Siemieniec Tomasz, Grzeszczuk Robert
opublikowano: 1999-12-10 00:00

Vivendi nie szuka słabości Elektrimu

Ponad 1,2 mld USD, które francuski Vivendi zangażuje w spółkę Elektrim Telekomunikacja (ET) jest dotychczas największą inwestycją zagraniczną tego koncernu - twierdzi Michel Picot, wiceprezes Telecom International Vivendi.

Vivendi jest już obecne na Węgrzech, gdzie jest drugim co do wielkości operatorem telekomunikacyjnym na tym rynku. Oprócz telefonii tradycyjnej i komórkowej w krajach Europy Środkowo - Wschodniej koncern planuje też mocno zaangażować na rynku telewizji kablowej, Internetu i multimediów. W Polsce, zgodnie z podpisaną przed trzema dniami umową, Vivendi obejmie 49 proc. akcji Elektrim Telekomunikacja, do której zostały już wniesione 100 akcji Bresnan International Partners Poland oraz 51 proc. Polskiej Telefonii Cyfrowej. Nie wiadomo czy do ET trafią El-Net oraz pozostali lokalni operatorzy telekomunikacyjni Elektrimu.

Miliard dolarów pomocy

— Rozważamy taką możliwość, ale nie podjęliśmy jeszcze takiej decyzji — mówi Barbara Lundberg, prezes holdingu.

El Net, który przed kilkoma miesiącami otrzymał koncesję na świadczenie usług telekomunikacyjnych na terenie byłego województwa warszawskiego do dziś nie nie przyłączył jeszcze żadnego abonenta. Przedstawiciele Elektrimu zapewniają jednak, że spółka ruszy ze swoimi usługami na tym terenie jeszcze w I kwartale 2000 roku. Rozpoczęła już testowanie pierwszych central.

Wiadomo, że Vivendi na mocy porozumienia wniesie do Elektrimu 1,2 mld USD. Z tej kwoty na konto warszawskiej spółki wpłynęło już 150 mln USD. Do 18 grudnia Vivendi przekaże kolejne 100 mln USD. Francuzi dokonali już także konwersji pożyczki wwysokości 615 mln USD na akcje Elektrim Telekomunikacja.

Przedstawiciele Elektrimu nie chcieli jednak ujawnić szczegółów, jak będzie wyglądał harmonogram wpłat pozostałych 350 mln USD, które jeszcze powinno wnieść Vivendi, zgodnie z zawartą umową.

Atuty przeciwko DT

Elektrim i Vivendi liczą, że uda im się uzyskać ugodę z Deutsche Telekom w sprawie PTC, ponieważ żadnemu z partnerów nie zależy na obniżeniu wartości tej spółki w długiej perspektywie.

— Nie oznacza to, że nie mamy argumentów w sporze z DT. Zależy nam na jak najszybszym zakończeniu sporu — mówi Marc Boudier, wiceprezes francuskiej firmy.