- Wszystkie rodzaje straganów, w tym z odzieżą, podróbkami i żywnością, będą zakazane na głównych drogach miasta – powiedział Wanlop Suwandee, główny doradca gubernatora Bangkoku. – Powodem zakazu jest chęć wprowadzenia porządku i higieny – dodał.

Wielu mieszkańców stolicy Tajlandii uważa jednak, że stragany miały swój udział w tworzeniu charakteru miasta. Do tego punkty oferujące jedzenie pozwalały na tanie wyżywienie w metropolii borykającej się z problemem rosnących kosztów utrzymania.
- Jeśli chcecie usunąć wszystkich sprzedawców to tak, jakbyście chcieli usunąć część swojej kultury – powiedziała Chiwan Suwannapak z jednej z miejscowych agencji turystycznych.
61-letni Jurai Saisuthiwong, który sprzedaje smażone banany na jednej z ulic miasta jest przekonany, że zmiany uderzą najmocniej w biednych.
- Władze nas nie słuchają. Chcą tylko, aby miasto było piękne. Nie myślą o biednych i jak na nas to wpłynie – powiedział.
Reuters zwraca uwagę, że od przejęcia władzy w 2014 roku rządząca Tajlandią junta prowadzi kampanię prowadzącą do podniesienia poziomu moralności i porządku w kraju. Jej krytycy uważają, że celem władz jest uczynienie z Bangkoku miasta podobnego do Singapuru .