W poniedziałek rentowności "dziesięciolatek" przekroczyły 6,5 proc., po czym nieco spadły. Przez ostatnie trzy miesiące wzrosły łącznie o około 150 pkt bazowych. Niepokój inwestorów o kondycję finansową Hiszpanii to przede wszystkim skutek obaw o sytuację w Grecji oraz o hiszpański system bankowy, w tym o skutki nacjonalizacji Bankii dla finansów publicznych ("Financial Times" poinformował w piątek, że rząd w Madrycie zasili bank kwotą 19 mld EUR).

Wysokie rentowności hiszpańskich obligacji oznaczają, że rząd musi zaciągać nowy dług przy wysokich kosztach odsetkowych. Gdyby rentowności dobiły do 7 proc. i utrzymały się na tym poziomie, koszt obsługi długu byłby na dłuższą metę nie do udźwignięcia dla rządu Hiszpanii i w ciągu kilku miesięcy prawdopodobnie potrzebowałby programu pomocowego. Tak samo potoczyła się sytuacja w Grecji, Irlandii i Portugalii.
Jak zapewnił jednak w poniedziałek premier Mariano Rajoy, Hiszpania poradzi sobie z obecnymi problemami i nie będzie potrzebować wsparcia finansowego.