W NBP znowu dym

Jacek Kowalczyk
01-04-2010, 16:11

Na Świętokrzyskiej znowu walka. Szef NBP chciał wpłacić do budżetu 4 mld zł. I usłyszał od Rady Polityki Pieniężnej: weto. O miliardach złotych do budżetu decydować będą kruczki prawne.

Harmonijna współpraca nie mogła trwać wiecznie. W nowej Radzie Polityki Pieniężnej (RPP) w końcu zawrzało. Członkowie, których do rady na początku roku skierował rząd, zablokowali decyzje przewodniczącego Sławomira Skrzypka. Batalia „rządowych” i „prezydenckich” skrzydeł NBP o zysk toczy się więc dalej.


Daj pan więcej

Na zakończonym wczoraj posiedzeniu RPP prezes Skrzypek (nominowany przez prezydenta) podsunął członkom do podpisania uchwałę, w której zysk banku za 2009 r. wyniósł 4,17 mld zł. Zgodnie z tą rekomendacją do budżetu państwa trafiłoby więc około 4 mld zł. Większość w RPP uznała, że NBP stać na większą wpłatę do budżetu, a Sławomir Skrzypek ustalił zbyt dużą rezerwę na ryzyko kursowe. Dlatego podjęła uchwałę zmniejszającą rezerwę (lub nawet całkowicie ją rozwiązującą) – uznając, że w stosunku do sytuacji gospodarczej, może być mniejsza – co automatycznie zwiększyło zysk banku.

- Z wypowiedzi niektórych członków RPP można wnioskować, że zysk NBP po zmianach dokonanych przez radę wzrósłby do około 8 mld zł – ocenia Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Na tym jednak kłótnia się nie kończy. Prezes Skrzypek uznał decyzję RPP za niezgodną z prawem i chce szukać wsparcia w Europejskim Banku Centralnym (ECB).

- Uchwała RPP obciążona jest poważnymi wadami prawnymi. Powinna zostać przekazana ECB do konsultacji. Ponadto, uchwała nie respektuje zasady, że prawo nie może działać wstecz – argumentował Sławomir Skrzypek po posiedzeniu rady.


Krakowskim targiem

Oliwy do ognia dolało Ministerstwa Finansów (MF), chwaląc decyzje większości RPP.

- MF wyraża zadowolenie z faktu, że rada uznała część argumentów prezentowanych przez resort w zeszłym roku w trakcie dyskusji dotyczącej zasad liczenia zysku NBP. Dzisiejsza uchwała RPP doprecyzowuje uchwałę z 2006 r., rozwiewając wszystkie wątpliwości na temat tego, jak zysk NBP powinien być liczony – twierdzi Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów.

Analitycy nie są jednak tak optymistyczni Uważają, że to tylko jedna z odsłon sporu i kłótnie nabierała tempa.

- Nie potrafię ocenić, na ile argumentacja prawna prezesa Skrzypka jest uzasadniona. Jednak w świetle prawa to RPP decyduje o wysokości rezerwy na ryzyko kursowe, czyli podawaną przez prezesa kwotę nadal należy traktować jako propozycję – mówi Jakub Borowski.

Według Dariusza Filara, byłego członka RPP, zysk NBP powinien wynieść około 8 mld zł. Nawet bez żadnych uchwał zysk nie powinien wynieść 4 mld zł, jak sugeruje Sławomir Skrzypek. Ekonomista uważa wczorajsze wypowiedzi prezesa jako „głęboko nietrafione”.

- Prezes NBP mówił o tym, że rezerwę się tworzy po to, by bronić kursu. To jest nieporozumienie. Rezerwę się tworzy po to, żeby zabezpieczyć bank przed wynikiem ujemnym w kolejnym roku. To nie są żadne środki fizyczne używane do obrony kursu walutowego – tłumaczy Dariusz Filar.

Praktyka ostatnich miesięcy pokazuje jednak, że zysk NBP przestał być obliczany – jak zazwyczaj dzieje się to w bankach centralnych świata – a staje się negocjowany.

- Sądzę, że ostatecznie do budżetu trafi około 6 mld zł, czyli obie strony spotkają się gdzieś po drodze. Źle jednak się stanie, jeśli kwota ta zostanie ustalona w sposób czysto polityczny, a nie według najlepszej wiedzy członków rady – mówi Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / W NBP znowu dym