W poniedziałek późnym wieczorem zakończyła się w Sejmie debata o zwalczaniu korupcji.. Posłowie przyjęli informację Najwyższej Izby Kontroli w sprawie zapobiegania i zwalczania korupcji. Głosowanie w sprawie informacji rządu o programie zwalczania korupcji odbędzie się we wtorek, z uwagi na złożony w debacie wniosek o jej odrzucenie. Do komisji skierowano projekt uchwały Sejmu w sprawie intensyfikacji działań państwa zapobiegających korupcji.
Debata trwała ponad 6 godzin. Przedstawiciele wszystkich ugrupowań byli zgodni w kwestii zwalczania tego zjawiska, jednak różnice pojawiły się w wyborze drogi do zrealizowania tego przedsięwzięcia.
- Korupcja w Polsce częściej jest regułą niż wyjątkiem od tej reguły - powiedział szef MSWiA Krzysztof Janik. Przypomniał, że wedle badań prowadzonych przez międzynarodowe instytucje, w Polsce od 1999 r. korupcja jest na tym samym poziomie.
Prezes NIK Mirosław Sekuła podkreślił, że w Polsce jest przyzwolenie na łamanie prawa. Według NIK, obszarami zagrożonymi korupcją są: procedury udzielania zamówień publicznych, działalność administracji skarbowej, służb celnych i policji, ustanawianie kontyngentów i koncesji, działalność funduszy celowych i agencji oraz funkcjonowanie służby zdrowia.
Posłowie lewicy oraz ludowcy zgadzają się, że obecne w polskim prawie rozwiązania antykorupcyjne nie obejmują wielu dziedzin działalności państwowej, samorządowej i Administracyjnej. Jednak partie rządzące uważają, że organy państwa mają wystarczające możliwości i powinny je wykorzystywać.
- Do zwalczania korupcji państwo ma pięć władz: ustawodawczą, wykonawczą, sądowniczą, media i organizacje pozarządowe - mówił Ryszard Kalisz z SLD.
Znacznie ostrzej wypowiadała się prawica. Jan Rokita z PO określił debatę mianem „pustosłowia kompromitującego polski Sejm”. Według niego, korupcję zwalczyć można dopiero przez zmiany w konstytucji, prawie wyborczym, znosząc immunitety, przyjmując, że osoba, która przed wyborem na posła była skazana, nie może wykonywać mandatu, decydując się na jawność finansów publicznych.
Z kolei Jarosław Kaczyński z PiS powiedział, że uchwała antykorupcyjna będzie miała sens dopiero po wezwaniu rządu do ustąpienia, a parlament tej kadencji - do zaprzestania działań.
Według Samoobrony, walkę z korupcją należy zacząć od najwyższych szczebli władzy i ograniczenie prawa do łączenia funkcji publicznych i biznesowych.
Również PSL uważa za konieczność rozdzielenie biznesu od działalności politycznej. Ludowcy chcą ponadto powołania prokuratorii generalnej do ścigania przestępstw gospodarczych.
Z kolei Bogdan Pęk z LPR uważa, że debata nad walką z korupcją powinna się odbywać w Sejmie periodycznie - co pół roku.
PK, PAP