Słaby złoty pomaga eksporterom, dzięki którym drugi miesiąc z kolei saldo rachunku bieżącego utrzymuje się na plusie.
Drugi miesiąc z kolei z NBP płyną zaskakujące dane. Po niespodziance, jaką było dodatnie saldo obrotów bieżących w lutym, marzec przyniósł kolejne dobre informacje. Bilans znów okazał się dodatni (+75 mln EUR). Analitycy spodziewali się deficytu rzędu 400 mln EUR.
— Dane są po dwakroć pozytywne: po pierwsze, jesteśmy na plusie już drugi miesiąc z rzędu, co w tym stuleciu się jeszcze nie zdarzyło. Po drugie, hurraoptymistyczne dane za luty zostały zrewidowane, i to w górę: nadwyżka wyniosła wtedy nie 525 mln EUR jak szacowano przed miesiącem, ale 915 mln EUR (pierwsza nadwyżka od stycznia 2005 r.). Miesiąc temu mówiło się, że nadwyżka jest zasługą transferów unijnych, dopiero na drugim miejscu przypisywano ją wynikom obrotów towarowych. Teraz saldo eksportu i importu wysunęło się na głównego sprawcę tak dobrych danych — komentuje Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Banku.
Z danych NBP wynika, że w marcu wartość eksportu wyniosła 8,47 mld EUR, importu 8,54 mld EUR (ujemne saldo wyniosło 77 mln EUR). Tymczasem średni miesięczny deficyt obrotów towarowych w 2008 r. wynosił 1,64 mld EUR.
— W marcu nastąpiło wyhamowanie spadku eksportu i znaczny spadek importu, co sugeruje kurczenie się popytu wewnętrznego. Ta tendencja powinna być utrzymana: import powinien spadać szybciej niż eksport, dzięki czemu skurczy się nierównowaga zewnętrzna Polski — uważa Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.
Jego zdaniem, w 2009 r. deficyt obrotów bieżących zmniejszy się w relacji do PKB do 3,5 proc. z 5,5 proc. w 2008 r.
Słaby złoty najwyraźniej pomaga eksporterom w kryzysie. A ci pomagają złotemu: po publikacji danych nasza waluta umocniła się o 3 gr.