Od początku źle oceniałem realizację planów prywatyzacyjnych przez odpowiedzialnych za resort skarbu ministrów rządu SLD, ale w tej chwili problem ten zyskał nowy wymiar. Przez dwa kolejne lata nie wykonywano zaplanowanych w budżecie wpływów z prywatyzacji. W normalnie funkcjonujących państwach w takiej sytuacji powinien być nowelizowany budżet. U nas nic takiego nie miało miejsca, natomiast — bez wiedzy i udziału parlamentu — zwiększano poziom zadłużenia publicznego drogą emisji papierów skarbowych, na coraz gorszych warunkach rynkowych. W efekcie mamy najwyższą spośród państw OECD dynamikę narastania długu publicznego i tylko krok do przekroczenia nawet konstytucyjnych poziomów zadłużenia.
Dużą część odpowiedzialności ponoszą za to właśnie ministrowie skarbu. Miast prywatyzować i tą drogą, z jednej strony, przyciągać kapitał do gospodarki (co ma wielorakie skutki), a z drugiej pozyskiwać pieniądze do budżetu, lansowali kolejne konsolidacje, restrukturyzacje... To wszystko ładnie brzmi, tyle tylko że nic nie daje poza utwierdzeniem wszystkich w przekonaniu, że SLD wcale nie chodzi o prywatyzację, a wręcz przeciwnie o nieustanne odcinanie renty władzy. Jeżeli nic się w tym zakresie nie zmieni, ten brak prywatyzacji stanie się ostatnim gwoździem do trumny programu Hausnera.
W. Walendziak, poseł PiS