Wałbrzych wabi

Marta Biernacka, Joanna Inorowicz
opublikowano: 2005-05-16 00:00

WSSE Invest-Park całkowicie ogołociła region z menedżerów. Może więc warto się tam przenieść z okolic dotkniętych bezrobociem?

Inwestorów i kapitału w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej Invest-Park (WSSE) ciągle przybywa, potrzeba też ludzi do pracy. Jak informuje Artur Skiba z Antal International, warszawskiej agencji doradztwa personalnego, niedawno trzy duże przedsiębiorstwa ze strefy zleciły jego firmie poszukiwanie kandydatów na 5 kierowniczych stanowisk.

— Chodzi głównie o menedżerów z wykształceniem technicznym — np. ds. jakości, inżynierów systemów, dyrektorów odpowiedzialnych za produkcję — precyzuje.

Daniela Giermek, dyrektor ds. personalno-administracyjnych w Daicel Safety Systems Europe, przekonała się, jak ciężko znaleźć wykształconego pracownika. Spółka przeprowadza właśnie cztery rekrutacje. Publikuje ogłoszenia w prasie, śledzi oferty w powiatowych urzędach pracy, po pomoc zwróciła się też do headhunterów.

— Najtrudniej znaleźć eksperta ds. kadrowo-płacowych i ochrony środowiska — mówi Daniela Giermek.

Firma Quin Polska głównego księgowego poszukuje pół roku. W Trelleborg Automotive Poland zastój kadrowy trwa niemal rok.

Dlaczego posucha?

Przez ostanie lata WSSE stała się mekką producentów z branży motoryzacyjnej. Przodują Japończycy — śladem Toyoty na południe Polski ruszyły inne firmy z tego kraju.

W 2000 r. w strefie pierwszą z trzech fabryk wybudował polski oddział francuskiej firmy Faurecia.

— Mimo dużego bezrobocia rekrutacja pracowników wyższego szczebla to w Wałbrzyskiem spory problem. Wiele firm w WSSE się z nim zmaga — potwierdza ogólną obserwację Małgorzata Zięba, rzecznik Faurecia Polska.

— Przemysł motoryzacyjny wokół Wałbrzycha się rozrasta, a specjalistów nie przybywa — wtóruje Aurelia Knapik, kadrowiec z Trelleborg Automotive Poland.

Utrudnieniem jest i to, że — zgodnie z zasadami obowiązującymi w strefach ekonomicznych — pracodawcy powinni przy zatrudnianiu kierować się przede wszystkim zmniejszaniem bezrobocia w regionie.

— Zasoby ludzkie lokalnego rynku są niewielkie. Dlatego rozszerzyliśmy obszar poszukiwań. Rezerwuarem specjalistów są pobliskie wielkie miasta: Wrocław, Opole, Gliwice i Katowice — mówi Artur Skiba.

Kosztowna migracja

Rosnący apetyt na kadrę kierowniczą w WSSE dostrzegła już — i wykorzystała — sama kadra.

— Menedżerowie żądają pensji nawet o 50 proc. wyższych niż rynkowe. Często pracodawcy muszą uciekać się do pozafinansowych motywacji, by zachęcić fachowca do zmiany miejsca pracy — mówi Artur Skiba.

Standardem są służbowe komórki i laptopy, zagraniczne szkolenia i wyjazdy.

Zdaniem Andrzeja Wąsowskiego z japońskiej spółki Takata-Petri, w wielu firmach kadra menedżerska może liczyć na służbowe samochody, a nawet pokrycie kosztów przeprowadzki oraz utrzymania mieszkania.

— Dobry specjalista zawsze znajdzie pracę i nie będzie miał problemów z przemieszczaniem się nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Jeśli chcemy zatrudniać najlepszych — warto w nich zainwestować — uważa Andrzej Wąsowski.

— Rekrutacja na stanowiska inżyniera produkcji, księgowego, menedżera biura trwa od 6 kwietnia. Kusimy kandydatów wyższymi pensjami, ale też zagranicznymi stażami — np. w Wielkiej Brytanii — mówi Tsutomu Okura, prezes ASK Precision Ball Polska.

Dobra passa

Z 49 firm ulokowanych w WSSE 13 działa w branży motoryzacyjnej (część z nich nie rozpoczęła jeszcze działalności). Bridgestone Diversified Products Poland w żarowskiej podstrefie WSSE obecne jest dopiero od 18 kwietnia. Docelowo zamierza zatrudnić 53 osoby. Inne — jak Deicel Safety Systems Europe czy Faurecia — są w trakcie uruchamiania produkcji.

— W II półroczu rusza nasza trzecia fabryka. Będziemy potrzebować około setki nowych pracowników — zapowiada Małgorzata Zięba z Faurecii.

Marlena Falkenberg, rzecznik WSSE, informuje, że strefa prowadzi negocjacje z 20 nowymi firmami. Wygląda na to, że duży popyt na menedżerów rozmaitego szczebla w Wałbrzychu nieprędko się skończy.

— Japończycy na przykład lokują zakłady blisko siebie — na 6 firm w podstrefie żarowskiej 4 to własność japońskiego kapitału. Jedna inwestycja nakręca kolejne — mówi Marlena Falkenberg.