Wall Street "dekorowała okna"

WST
opublikowano: 2009-03-31 22:17

Wtorek przyniósł diametralną zmianę nastrojów na amerykańskich giełdach. Dzięki temu marzec i cały kwartał inwestorzy z Wall Street kończyli w lepszych humorach. Indeksy w skali miesiąca wzrosły najmocniej od 2002 r. Przecenione podczas ostatnich sesji akcje skusiły część inwestorów do zakupów, co nieco oddaliło zagrożenie ze strony obozu niedźwiedzi, który już zaczynał wywierać silną presję na powrót wyraźniejszego spadkowego trendu.

Tym razem wsparciem dla strony popytowej nie były dane makro. Na szczęście nie odstręczyły jednak od zakupu walorów. Indeks Chicago PMI, obrazujący koniunkturę w regionie Wielkich Jezior  spadł w marcu do poziomu 31,4 pkt. Analitycy szykowali się na odczyt rzędu 34 pkt. Z kolei wskaźnik zaufania amerykańskich konsumentów wzrósł w marcu do poziomu 26,0 pkt. Choć odnotował dodatnią dynamikę był jednak niższy od prognozowanych 28 pkt., pozostając w pobliżu historycznych minimów.
O rekordowe 19 proc. spadł natomiast w styczniu indeks Standard & Poor's/Case-Shiller, który pokazuje dynamikę cen domów w 20 obszarach metropolitalnych.

Motorem wtorkowych wzrostów, co można również złożyć na karb tradycyjnego „window dressing”, był przede wszystkim sektor finansowy. Drożały m.in. walory Citigroup, Bank of America i JP Morgan.

Mimo tej zwyżki, spółki finansowe pozostały najsłabszą grupą w indeksie S&P500 w pierwszym kwartale notując ponad 30 proc. przecenę.

Swoją pozycję po gwałtownym poniedziałkowym tąpnięciu (38 proc.) odbudowywał Lincoln National. Ubezpieczyciel z Pensylwanii chcący sprzedać swój dług z gwarancjami państwowymi we wtorek momentami zyskiwał ponad 17 proc.

Udany dzień mieli tym razem posiadacze akcji Alcoa. Kurs rósł nawet ponad 12 proc. na fali spekulacji, że największy amerykański producent aluminium może zostać przejęty przez giganta wydobywczego, koncern BHP Billiton. Dzień wcześniej cena papierów Alcoa „zjechała” o 14 proc. za co w dużej mierze była odpowiedzialna informacja o niemal 100 proc. spadku zysku w 2008 r. odnotowanym przez Aluminium Corp. of China. Na dodatek chiński konkurent zapowiedział stratę netto w I kwartale.

Kontynuowana była zła passa General Motors. Wymiana walorów nadal toczyła się pod presją obaw o bardzo realne bankructwo największego amerykańskiego koncernu motoryzacyjnego.

Na finiszu sesji indeks DJ zyskiwał 1,16 proc. S&P500 rósł o 1,31 proc., zaś Nasdaq Composite o 1,78 proc. Aprecjacja wskaźników mogłaby być wyższa, gdyby nie słaba końcówka sesji.

W skali miesiąca indeksy zyskały odpowiednio DJ 7,7 proc. S&P 8,5 proc. a Nasdaq 10,9 proc. Natomiast w całym pierwszym kwartale spadły jednak:  DJ o 13.3 proc. S&P o 11,7 proc. a Nasdaq zaledwie o 3,1 proc.