Wtorkowe notowania przyniosły znaczną zmienność. Po pierwszej godzinie handlu S&P 500 był na 1,9 – proc. plusie., jednak optymizm wyparował gdy po raz kolejny rozczarowały dane makro. Indeks ISM dla sektora usług spadł w czerwcu z poziomu 55,4 do 53,8 pkt., podczas gdy oczekiwano zaledwie 0,4 – punktowego pogorszenia wskaźnika.
W następnych godzinach indeksy systematycznie osuwały się coraz niżej, by przejściowo nawet zejść pod kreskę. Ostatecznie Dow i S&P 500 zyskały nieco ponad pół proc., a NASDAQ zwyżkował o symboliczne 0,1 proc.
„Najbliższy cykl koniunkturalny będzie się charakteryzował obniżonym tempem wzrostu. Konsumenci są w pułapce wysokiego zadłużenia, co nie pozwala im na odważniejsze zakupy” – komentował bezsilność byków Randy Batman z Huntington Asset Management.
Trwająca od drugiej połowy kwietnia wyprzedaży sprowadziła wyceny papierów do atrakcyjnych poziomów. Spółki należące do indeksu S&P 500 są obecnie notowane na poziomie 12,5-krotności zysków na akcję prognozowanych na br. To oznacza, że wyceny są najniższe od marca zeszłego roku, gdy rozpoczęła się 80-proc. zwyżka indeksów.
Również tempo, w jakim analitycy podwyższają prognozy zysków spółek skupionych w S&P 500 jest rekordowe w ostatnich kilku latach. Obecnie szacuje się, że w bieżącym roku zysk netto powinien skoczyć aż o 34 proc. r/r. Jeszcze na koniec pierwszego kwartału spodziewano się zaledwie 27-proc. dynamiki.
General Electric zamknęło sesję na 0,2 – proc. plusie po tym, jak konglomerat poinformował o zdobyciu kontraktu o wartości 300 mln USD. Wzmożone zainteresowanie towarzyszyło akcjom Par Pharmaceutical. Administracja kontroli leków dopuściła do użytku jeden z produktów firmy.