Zdaniem Marcina Kiepasa, analityka walutowego, uczestnicy rynku byli nadmiernie skoncentrowani na tym, ile razy w tym roku Fed podniesie stopy procentowe, przez co nie dostrzegali całego obrazu sytuacji.

— Konsekwentne trzymanie się przez Fed prognozy mówiącej o trzech podwyżkach stóp procentowych w 2018 r., przy ostrożnych (wstrzemięźliwych) wypowiedziach prezesa Jerome’a Powella na konferencji prasowej, zostało odebrane jako gołębie sygnały. W efekcie dolar się osłabił. To błędna ocena sytuacji — uważa analityk, który podkreśla, że nie można ignorować faktu, że tempo prognozowanych podwyżek kosztu pieniądza wzrosło, że cel inflacyjny już w 2019 r. zostanie przestrzelony, a przewodniczący Fedu mimo wszystko pozostawił otwarte drzwi do czwartej podwyżki w tym roku.
— Oczekuję, że ten środowy błąd rynku zostanie szybko skorygowany, wywołując presję na umocnienie dolara. Zwłaszcza w relacji do europejskiej waluty, skąd ostatnio coraz częściej docierają rozczarowujące dane makroekonomiczne — dodaje analityk.
To scenariusz w jego ocenie negatywny dla złotego, bo przecena EUR/USD i odmienna polityka monetarna Fedu i RPP to mieszanka, która spowoduje wzrost notowań dolara do nawet 3,50 zł w perspektywie miesiąca.
— Na większy wzrost na razie nie pozwalają świetne wyniki polskiej gospodarki i relatywnie dobre nastroje na rynkach globalnych — zaznacza analityk.