Warmia i Mazury stawiają na przedsiębiorczość

NOT. D.E.
opublikowano: 2016-03-21 22:00

W nowej perspektywie finansowania Unii Europejskiej samorząd województwa warmińsko-mazurskiego ma do zainwestowania ponad 1,7 mld EUR. Co najmniej połowę chce przeznaczyć na rozwój przedsiębiorczości

Jak zachęcić przedsiębiorców do inwestowania na Warmii i Mazurach? Czy województwo jest przygotowane pod względem kapitału ludzkiego, infrastruktury, kompetencji samorządów? Jakie branże mogą znaleźć najlepsze warunki do rozwoju? Nad tymi zagadnieniami zastanawiali się uczestnicy debaty „Duży biznes w małych miastach”, zorganizowanej przez „Puls Biznesu” we współpracy z samorządem województwa warmińsko-mazurskiego.

Grzegorz Kawecki

— Polska rozwija się w kierunku z zachodu na wschód, a nie jak Chiny ze wschodu na zachód, dlatego na razie liczba inwestycji na Warmii i Mazurach nie jest zbyt duża — rozpoczął debatę Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. — Mamy jednak kilka pozytywnych przykładów, takich jak choćby zakłady francuskiego potentata branży oponiarskiej Michelin czy kilka dużych inwestycji w przemyśle jachtowym.

Unijne pieniądze na rozwój biznesu

Lokalni samorządowcy są przekonani, że w najbliższym czasie inwestycje w północno-wschodniej Polsce będą przyspieszać. Zwłaszcza że solidnie się do tego przygotowują.

— W pierwszej kolejności zainwestowaliśmy w ochronę środowiska, w budowę kanalizacji, wodociągów, gospodarkę odpadami i plany zagospodarowania przestrzennego — zapewnił Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego.

— Postawiliśmy na rozwój bazy turystycznej, szczególnie tej na wysokim poziomie, poprawiła się znacznie infrastruktura komunikacyjna. Warunki do prowadzenia działalności są zapewnione. Teraz w nowym rozdaniu pieniędzy z Unii Europejskiej chcemy jeszcze silniej wspierać gospodarkę. Na lata 2014-20 mamy do zagospodarowania ponad 1,72 mld EUR. 50-60 proc. tej kwoty jest skierowane na rozwój przedsiębiorczości. Chodzi o takie dziedziny, jak kadry dla gospodarki, inteligentne specjalizacje i innowacyjność. Gustaw Marek Brzezin podkreślił, że na Warmii i Mazurach unijne dofinansowanie do inwestycji dla przedsiębiorcy wynosi aż 50 proc.

— To jest nasz atut i duża zachęta dla inwestorów — dodał marszałek. Czym jeszcze region może skusić biznes, poza wysokim dofinansowaniem? — W 1996 r. udało nam się utworzyć podstrefę suwalskiej strefy ekonomicznej — mówił Tomasz Andrukiewicz, prezydent Ełku.

— I my, i samorządy Gołdapi czy Olecka dbamy o to, by się rozwijała. Teraz działa w niej ponad 40 firm, gdzie zatrudnionych jest 2200 osób. Skorzystaliśmy też z programów unijnych, między innymi z programu operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej i utworzyliśmy w Ełku Park Technologiczny. W tym parku zlokalizowanych jest 13 małych firm, pokazujących, że w regionie można też pracować, bazując na nowoczesnych technologiach. Samorządowcy wskazują na efekty — stopa bezrobocia w Ełku wynosi ok. 7 proc., podczas gdy w 1998 r. przekraczała 26 proc.

— Oczywiście to efekt ogólnokrajowej koniunktury, ale nie tylko, bez nowych firm na naszym terenie te wskaźniki byłby dużo gorsze — zaznaczył prezydent Andrukiewicz i dodał, że strefy ekonomiczne w północno-wschodniej Polsce mają tę przewagę, że inwestor może w nich odliczyć nawet do 70 proc. podatku dochodowego.

Strefa i ulgi podatkowe

Na korzystną rolę SSE wskazał też Wojciech Dereszewski, wójt gminy Kurzętnik, położonej w okolicach Nowego Miasta Lubawskiego. — Poza tym, że działa u nas strefa, włożyliśmy ogromny wysiłek, żeby zaprosić do nas inwestorów — mówił wójt Dereszewski.

— Przede wszystkim zainwestowaliśmy w infrastrukturę, czyli kanalizację, wodociągi, drogi i szerokopasmowy internet, stworzyliśmy też zespół obsługi inwestora w urzędzie, prowadzimy go „za rękę” niemal od początku, czyli od pojawienia się u nas, aż do uruchomienia inwestycji. Zwalniamy przedsiębiorców z opłat lokalnych na okres nawet do 10 lat. W efekcie w gminie pojawili się nowi przedsiębiorcy, a liczba firm w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła o 20 proc. Wójt szczególną wagę przykłada do profesjonalnego przygotowania urzędników do obsługi inwestorów. — Choćby dlatego, że warmińsko-mazurskie posiada bardzo dużo obszarów objętych różną formą ochrony przyrody. Dla przedsiębiorców to duża trudność, ale nasza rola jest taka, by pomóc im przełamać wszelkie bariery — wskazywał Wojciech Dereszewski.

Jest lotnisko, będą nowe drogi

Region Warmii i Mazur stara się obecnie wyeliminować przeszkody związane m.in. z przebudową szlaków komunikacyjnych. Te działania, które realizowane są już od kilku lat, mają zwiększyć przede wszystkim zainteresowanie poszczególnymi obszarami województwa.

— Na szczęście już za kilka lat na terenie całego naszego województwa będzie przebudowana droga ekspresowa nr 7 — powiedział Gustaw Marek Brzezin.

— Zachodnia część naszego regionu leży bardzo blisko autostrady A1 prowadzącej z południa Polski do Gdańska, mamy także zapewnioną inwestycję w rozbudowę drogi nr 16, przecinającą region z zachodu na wschód, a niedawno otworzyliśmy lotnisko w Szymanach, gdzie poza obsługą pasażerską mocno postawiliśmy też na działalność typu cargo. Liczę, że problemy komunikacyjne w najbliższym czasie znikną. Wschodnia część województwa warmińsko-mazurskiego w nieco dalszej perspektywie może liczyć na planowaną budowę europejskiego korytarza transportowego zarówno drogowego, jak i kolejowego, z krajów bałtyckich na południe kontynentu aż do Grecji, czyli szlaki Via Carpatia i Ria Carpatia.

Skąd wziąć pracowników

Podczas debaty dyskutowano również o dostępności do wykwalifikowanej kadry, która jest niezbędna przy podejmowaniu decyzji inwestorskich.

— Optymistycznie powinno nastrajać to, że w województwie na wszystkich uczelniach wyższych uczy się ok. 35 tys. studentów, jednak problem jest taki, że po studiach często wyjeżdżają — wskazywał Sławomir Majman.

— Pamiętajmy, że region jest dostawcą gigantycznej liczby pracowników dla wszystkich możliwych instytucji i firm, np. w Warszawie. Trzeba za wszelką cenę zatrzymać tych absolwentów wizją sensownej, dobrze płatnej pracy, ale nie tylko tym. Potrzebna jest jeszcze tak zwana infrastruktura społeczna. Kina, teatry, restauracje, dobre szkoły (np. z językiem angielskim, pod kątem inwestorów zagranicznych), tak by — mówiąc wprost — pracownicy mieli co robić po pracy. — My już od przedszkola uczymy przedsiębiorczości — odpowiedział Tomasz Andrukiewicz.

— Ten proces jest kontynuowany w szkołach podstawowych, gimnazjach, szkołach zawodowych czy wyższych. Zależy nam, żeby kadry były kształcone na miejscu i od nas nie wyjeżdżały.Tego oczekują również przedsiębiorcy. Tworzymy nowe kierunki kształcenia, których obecnie wymaga rynek pracy. Zbigniew Wiśniewski, dyrektor w firmie Szkłomal, produkującej m.in. szkło dla branży meblarskiej, który buduje obecnie nową fabrykę na terenie gminy Kurzętnik, podkreślił, że prowadzi bardzo intensywne działania edukacyjne, żeby zatrzymać lokalną młodzież i wykształcić ją pod kątem swoich potrzeb.

— Osobom, które będą umiały obsługiwać nasze maszyny, gwarantujemy pracę. Już zatrudniliśmy kilka osób, które odbyły u nas staże — powiedział Zbigniew Wiśniewski.

Technik specjalista zamiast filozofa

Te słowa bardzo ucieszyły Sławomira Majmana. Jego zdaniem, w wielu firmach nie potrzeba magistrów filozofii, ale techników i robotników wykwalifikowanych. I to jest gigantyczne zadanie dla samorządów, stref ekonomicznych i samych przedsiębiorców, bo praktycznie w całej Polsce jest deficyt takich kadr.

— Przede wszystkim jest olbrzymi problem ze szkolnictwem zawodowym, „zmiażdżonym” u nas w latach 90. i w porozumieniu z biznesem, przemysłem, inwestorami musimy to szkolnictwo odbudowywać — mówił prezes Majman. Tomasz Andrukiewicz wskazał na działania mające zapewnić pracowników firmom w Ełku.

— Dla przykładu w firmie Prodeko z naszej strefy funkcjonuje system stypendiów — mówił prezydent. — Dyrektor tej firmy jeździ do wyższej uczelni o profilu politechnicznym, wyszukuje studentów, najczęściej z naszych okolic i proponuje im stypendia oraz staże, dając szanse na to, żeby po studiach wrócili do Ełku. W zakładach mięsnych Animeksu stosowane są natomiast stypendia dla dzieci pracowników. Łukasz Czajkowski, dyrektor centrum wspierania biznesu w Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, która znana jest z bardzo udanego wspierania inwestycji na Dolnym Śląsku, chwalił urzędników z Warmii i Mazur za to, że są dobrze przygotowani, by wspierać przedsiębiorców już od momentu, gdy po raz pierwszy pojawią się w regionie, rozpatrując inwestycję. Także za to, że nie zamierzają ich „opuszczać” od razu po zrealizowaniu inwestycji.

— Inwestor — czy to polski, czy zagraniczny — nie wejdzie od razu z bardzo zaawansowaną produkcją czy procesami usługowymi, miejsce, w którym zlokalizowano projekt musi dojrzeć w strukturach globalnych firmy, ustabilizować się, dostarczać jakość i wydajność, żeby potem kolejne inwestycje, często o wiele bardziej wartościowe mogły się w regionie znaleźć. Ogłaszając pierwszą inwestycję nie wolno spoczywać na laurach i zostawiać przedsiębiorcy bez dalszego wsparcia. Najczęściej dopiero kilka lat dobrej współpracy i wsłuchiwania się w potrzeby inwestora owocuje realizacją kolejnych, bardziej zaawansowanych etapów inwestycji — mówił Łukasz Czajkowski.

— Przedsiębiorcy w naszej strefie ekonomicznej, która wydawałoby się po 10 latach wyczerpała wszystkie możliwe ulgi i przywileje, decydują się na kolejną inwestycję i zatrudniane są nowe osoby. To dla nas bardzo ważne wizerunkowo — mówił Tomasz Andrukiewicz.

Mierzyć siły na zamiary

Na jaki rodzaj biznesu chcą stawiać przedstawiciele Warmii i Mazur?

— Specjalizujemy się przede wszystkim w meblarstwie i drzewnictwie. To region nr 1 w Europie jeśli chodzi o potencjał, w tych branżach pracuje u nas ponad 12 tys. osób. Branża meblarska może produkować komponenty na miejscu, bo ponad 33 proc. obszaru regionu zajmują lasy — powiedział Gustaw Marek Brzezin. Jako dwie pozostałe branże marszałek wskazał produkcję zdrowej żywności, zwłaszcza że w ponad 50 proc. w obszarze rolniczym produkowana jest właśnie żywnośćoraz wszystko, co wiąże się z szeroko rozumianą ekonomią wody (transport wodny, turystyka, budowa łodzi czy jachtów).

— Ten katalog specjalizacji nie jest zamknięty, działa u nas choćby taka światowa marka jak firma Zortax, jeden z liderów, jeśli chodzi o drukarki 3D — zaznaczył marszałek województwa. Prezydent Ełku dodał do tego branżę mięsną. To na terenie Ełku zlokalizowane są znane zakłady Animeksu (największa chińska inwestycja w Polsce) oraz poligrafia, elektronika czy przemysł metalowy.

— Ze względu na specyfikę regionu i jego walory środowiskowe stawiamy na przemysł lekki, który nie szkodzi przyrodzie — podkreślił Tomasz Andrukiewicz. Wojciech Dereszewski w swojej gminie dostrzegł potencjał do inwestycji dla branży energii odnawialnej (wiatraki, ogniwa fotowoltaiczne). Sławomir Majman radził samorządowcom z województwa warmińsko-mazurskiego twardy lobbing na rzecz meblarstwa i przemysłu drzewnego, aby te specjalizacje znalazły się na liście priorytetowych branż dla gospodarki wspieranych grantami publicznymi. Co ciekawe, przemysł spożywczy, również ważny dla regionu, jest wspierany z publicznych pieniędzy dopiero od ubiegłego roku.

— Trzeba argumentować, że jesteśmy czwartym eksporterem mebli w Europie i największym eksporterem przetworzonej żywności w Unii Europejskiej — podkreślał szef PAIIZ. Zbigniew Wiśniewski dostrzegł jeszcze jeden ogromny potencjał regionu — w jego położeniu geograficznym. — Liczę, że zmieni się sytuacja geopolityczna i otwarty zostanie dla biznesu kierunek wschodni, czyli rynek o ogromnym potencjale. Ten, kto otworzy drzwi na wschód, zbierze największe zyski. My drobnymi kroczkami się tam zbliżamy, bo chcemy tam być — mówił dyrektor firmy Szkłomal.

 

WYKORZYSTAĆ SWÓJ POTENCJAŁ: Warmia i Mazury mają potencjał do przyciągnięcia biznesu. Ważne jednak, żeby wykorzystywały przy tym naturalne walory regionu, jak bliskie sąsiedztwo rynków wschodnich czy przyjazne środowisko naturalne — mówili uczestnicy debaty. [FOT. GK]