Początek handlu na europejskich giełdach nie był zbyt przyjemny dla posiadaczy akcji. Indeks w Paryżu tracił rano ponad 2 proc., a wskaźnik we Frankfurcie zniżkował o 1 proc. To i tak niewiele, w porównaniu z przekraczającą 5 proc. przeceną chińskiego Shanghai Composite, czy ponad 6-proc. spadkiem Shanghai B-Share. Fatalne nastroje w Azji to efekt informacji o sięgającej 4,4 proc. inflacji w Chinach. To spowodowało obawy, że po niedawnej podwyżce stopy rezerw obowiązkowych, wkrótce za Wielkim Murem wzrosną stopy procentowe.
Jeszcze bardziej gwałtowną reakcję na te spekulacje, można było
obserwować na rynku surowcowym. Ceny ropy naftowej i miedzi, notujące dzień
wcześniej rekordowe poziomy, dziś ostro poszły w dół. Złoto zjechało poniżej
1400 dolarów za uncję. Trzeba także zauważyć, że przecena surowców odbywała się
mimo osłabienia dolara, co powinno im pomagać. Amerykańska waluta traciła na
wartości po tym, jak zmniejszył się niepokój związany z niebezpieczeństwem
niewypłacalności Irlandii. Kanclerz Niemiec Angela Merkel rozwiała wszelkie
wątpliwości w tej kwestii, stwierdzając, że Unia Europejska jest gotowa do
zdecydowanego działania w razie potrzeby.
Na warszawskiej giełdzie rano mocno powiało chłodem. Indeks największych
spółek tracił na otwarciu 1,5 proc., a wskaźnik szerokiego rynku niewiele mu
ustępował. Liderami spadków były papiery naszych firm surowcowych. Akcje KGHM
zniżkowały początkowo o 2,5 proc., a walory PKN Orlen szły w dół o 1,8 proc. Po
ponad 2 proc. spadały także papiery Peako i PKO. W ciągu dnia sytuacja jednak
zaczęła się wyraźnie poprawiać. Znów zaskakującej metamorfozie uległo
nastawienie inwestorów do papierów naszego miedziowego kombinatu. Przed końcem
handlu zyskiwały one niemal 2 proc. Bardzo dobrze zachowywały się dziś walory
Telekomunikacji Polskiej. Przez cały dzień trzymały się nad kreską, a po
południu rosły nawet o 2 proc. Na drugim biegunie wśród największych firm
znalazły się akcje PZU. Rano zniżkowały o ponad 1 proc., a pod koniec dnia skala
ich przeceny zwiększyła się do ponad 2 proc.
Wysiłki byków, dążących do zmiany niekorzystnej dla nich sytuacji, przyniosły
efekt na końcowym fixingu. W efekcie indeks największych spółek zwiększył swoją
wartość o 0,48 proc., WIG wzrósł o 0,44 proc. a mWIG40 o 0,49 proc. Można to
uznać za spore osiągnięcie, tym bardziej, że początek handlu na Wall Street do
optymizmu nie skłaniał. Tym razem inwestorzy w Warszawie poszli śladem swoich
kolegów z Frankfurtu, bowiem DAX tuż po 16.00 rósł o prawie 0,3 proc. Jedynie
wskaźnik naszych najmniejszych spółek stracił 0,26 proc. Obroty były dziś dość
wysokie i wyniosły nieco ponad 2,2 mld zł.
Wciąż zbyt wcześnie, by uznać
spadkową korektę za zakończoną, jednak dziś popyt pokazał, że ma dość siły na
ewentualny ruch w górę.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Roman Przasnyski, Open
Finance