Wartość certyfikatu

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2003-05-26 00:00

Rynek certyfikacyjny w Polsce wciąż jest niewielki. Biorąc pod uwagę potencjał rozwojowy kraju, można szacować, jak duży wzrost czeka nas w najbliższych latach. Trzeba jednak uwzględnić jego specyfikę — chęć „scertyfikowania” za wszelką cenę danego klienta przez niektóre jednostki. To odbija się na jakości usługi. W rezultacie klient otrzymuje certyfikat, ale nie obiektywną i profesjonalną ocenę stopnia, w jakim przyjęty system zarządzania pomaga w redukcji ryzyka operacyjnego. Dochodzimy do pytania: po co firmy inwestują w doskonalenie swoich praktyk? Aby obniżyć ryzyko błędu, niezgodności — zredukować ryzyko straty.

PARADOKSALNIE, mimo znacznego wzrostu liczby certyfikatów na rynku, nie zaobserwowaliśmy wzrostu jakości usług doradczych, szkoleniowych ani audytorskich. Przyczyn upatrujemy w polityce tych jednostek certyfikacyjnych, które są skłonne do daleko idącej liberalizacji (najłagodniej określając) wymagań — w imię wydania kolejnych certyfikatów i dopisania kilku klientów do listy referencyjnej.

Dlaczego taka polityka, będąca zaprzeczeniem ciągłego doskonalenia jakości usług, jest stosowana? Nie wiemy, ale jesteśmy przekonani, że pojawiające się masowo certyfikaty nie pomagają w umacnianiu marki „liberalnych” jednostek. Marka i umacnianie jej wizerunku to wyzwanie dla wszystkich firm, także i jednostek certyfikacyjnych. Wyznający podejście, „aby taniej i więcej” w końcu odczują skutki takiej polityki jakości.

KWESTIA miernika wielkości rynku jest ciekawa. Jeżeli na wydane certyfikaty założymy kilka filtrów, tzn.: „liczbę systemów zarządzania”, „liczbę firm posiadających system zarządzania spełniający wymagania jednej/kilku norm”, „liczbę firm posiadających system zarządzania, a nie tylko certyfikat”, to faktyczna liczba wyniesie nie więcej niż 20-30 proc. wszystkich certyfikatów wydanych w kraju. Smutne. Wystarczy spojrzeć na fenomen tzw. grupowych certyfikacji. Jednoczesna certyfikacja 80 małych, ale odrębnych firm, z których kilka lub kilkanaście zostało poddanych audytowi, choć cała grupa otrzymała certyfikaty, świadczy dobitnie o wartości takich świadectw.

W świetle powyższego byłem zaskoczony doborem kryteriów do tegorocznego rankingu „PB”. Rozumiem, że to nader trudne i naraża redakcję na zarzuty tych, którzy, poza certyfikatami wystawionymi lokalnie i niską ceną „szybkiej” certyfikacji, nie mają wielu atutów. Tegoroczne wydanie rankingu to szacunkowa informacja na temat wielkości rynku certyfikacyjnego. Chwała redakcji, że konsekwentnie od kilku już lat prowadzi monitoring rynku usług związanych z doskonaleniem systemów zarządzania. To sprawia, że coraz więcej firm odnosi się do „PB” jako źródła informacji o rynku certyfikacyjnym.

Mam nadzieję, że większość jednostek certyfikacyjnych poda rzetelne dane, i wierzę, że obraz rynku będzie obarczony jak najmniejszym błędem.

Szymon Kamiński dyrektor Det Norske Veritas Polska, 3 miejsce w rankingu Polska Jakość 2002