Wawel bierze się za holenderską ikonę

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2015-05-04 00:00

Producent łakoci chce przywrócić Droste świetność. Z budowy drugiego zakładu w Polsce nie rezygnuje, bo ma coraz większy apetyt.

Wawel kupi od Hosta International, większościowego akcjonariusza, firmę Droste, holenderskiego producenta czekolady w pastylkach — wynika z komunikatu po walnym zgromadzeniu.

W OBU KIERUNKACH:
W OBU KIERUNKACH:
Wawel wychodzi na Zachód, ale nie rezygnuje z Ukrainy, gdzie pojawił się kilka lat temu. — Sprzedaż powoli zaczęła się rozwijać. Wciąż nie są to wielkie kwoty, więc na razie nie informujemy o nich w raportach — mówi Dariusz Orłowski, prezes Wawelu.
ARC

— To marka-ikona, kiedyś w czołowej trójce holenderskiej branży cukiernicznej i silny brand eksportowy, a dziś mały podmiot z ograniczoną dystrybucją. Podobną historię przeżył Wawel i zrobimy wszystko, by Droste też powróciło do czołówki — mówi Dariusz Orłowski, prezes Wawelu.

— Wawel od lat postrzegany jest jako zdrowa i znakomicie zarządzana spółka, a jej prezes udowodnił, że potrafi postawić firmę na nogi. Jestem więc przekonany, że będzie w stanie rozwijać biznes za granicą — uważa Marek Przeździak, szef Stowarzyszenia Producentów

Wyrobów Cukiernicznych i Czekoladowych Polbisco. W Droste pracuje dzisiaj kilkadziesiąt osób, a roczne przychody spółki sięgają 7-8 mln EUR. W latach 60. zatrudniała ponad 1000 osób i eksportowała do 60 krajów. W 1997 r. trafiła w ręce Hosta Group, która posiada jeszcze spółki w Niemczech i Włoszech. — Droste ma duży i ciekawy potencjał produkcyjny, z którego na pewno będzie korzystał Wawel, bo wykorzystujemy obecnie maksimum naszych mocy. Atrakcyjne jest też portoflio produktowe — część wyrobów będziemy wprowadzać do Polski — mówi Dariusz Orłowski.

Z prezentacj handlowej Droste, zamieszczonej na jej stronie internetowej, wynika, że spółka poza handlem detalicznym stawia na strefy „duty free” i kanał HoReCa. Zdaniem Marka Przeździaka, wyjście poza Polskę to obecnie jedyna szansa na większy wzrost sprzedaży, bo w kraju te możliwości ogranicza słabo rosnący rynek.

— Jednocześnie wypromowanie marki od zera za granicą to bardzo kosztowny i czasochłonny proces, a do tego bez żadnej gwarancji sukcesu. Dlatego zakup brandu z tradycjami to świetny pomysł — pozwala znacznie ograniczyć koszty i czas. Drugi rodzaj zagranicznejekspansji to produkcja dla sieci handlowych pod private label. Jest to o tyle ryzykowne rozwiązanie, że handel może w kolejnym roku wybrać innego dostawcę, a klient nie czuje się z tym dostawcą związany — twierdzi szef Polbisco.

Dariusz Orłowski zapewnia, że zagraniczne plany nie oznaczają, iż Wawel rezygnuje z planów budowy drugiej fabryki w Polsce.

— Decyzję o postawieniu zakładu już podjęliśmy, ale nie ma jeszcze harmonogramu tej inwestycji — zaznacza. Krakowski producent informował niedawno w komunikacie, że na lokacie terminowej przechowuje 154 mln zł.

— Przyszedł czas na korzystanie z tych pieniędzy. Pierwsze jest Droste, ale mamy też szereg innych ciekawych projektów — obiecuje Dariusz Orłowski.