Wedel na przekór branży wierzy w e-commerce

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-05-09 00:00

Producent słodyczy idzie pod prąd. Korzysta z Groupona, przed czym wzbraniają się jego konkurenci.

Grupowym zakupom w internecie spożywcy dotychczas z reguły mówili „nie”. Przełamał się Lotte Wedel, który drugi raz w ciągu ostatnich tygodni proponuje poprzez serwis Groupon trzy zestawy złożone z najbardziej znanych produktów firmy. Przez siedem dni sprzedano ponad 200 zestawów.

— To test, ale biorąc pod uwagę trendy związane z handleminternetowym, ten kanał sprzedaży może szybko stać się jedną z bardziej istotnych gałęzi naszego łańcucha dystrybucji. Dodatkowo jest to sposób na wzmocnienie wizerunku i dotarcie do nowych grup klientów — mówi Magdalena Kołodziejska, kierownik komunikacji Lotte Wedel. Naśladowców raczej nie będzie. Bo to żaden biznes — twierdzi branża.

— Nie korzystaliśmy i nie zamierzamy korzystać. Przy naszych marżach oddanie połowy kwoty pośrednikowi [tak szacują przedsiębiorcy, którzy korzystają z takich serwisów — przyp. red.] nie wchodzi w grę z czysto ekonomicznego punktu widzenia. Nie jesteśmy w stanie zbudować w tym kanale oferty atrakcyjnej dla konsumenta, która równocześnie oznaczałaby dla nas jakikolwiek zarobek. Nawet gdyby potraktować ją jako formę promocji, wciąż jest za droga — uważa Marek Sypek, prezes Agros-Novy. Lotte Wedel jest jednak przekonany, że obecność na Grouponie przyniesie również finansowe korzyści. Z promocji przez Groupona skorzystał w 2011 r. FoodCare.

— Sami się do nas zgłosili z ofertą i potraktowaliśmy to jako promocję dla powracającej na półki marki Frugo. Na tej ofercie zarobiliśmy, bo nie zaniżyliśmy cen. Podobnie promowaliśmy przez Groupona energetyk Black. Kolejnych ofert na razie nie planujemy — twierdzi Wiesław Włodarski, prezes FoodCare.

Zdaniem Agnieszki Górnickiej, prezes firmy badawczej Inquiry, zakupy grupowe mogą sprawdzić się w przypadku luksusowych produktów spożywczych, bo w ich wypadku marże są wysokie.

— W przypadku znanych i nieluksusowych marek wykorzystywanie tego kanału, nawet do promocji, nie ma sensu. Przecież np. Wedel jest już znaną marką — dodaje Agnieszka Górnicka.

Inne powody trzymania się z daleka od serwisów grupowych zakupów widzi Dariusz Orłowski, prezes Wawelu.

— Analizowaliśmy kiedyś taką formę sprzedaży i uznaliśmy, że wydaje się lepsza dla usług niż produktów takich jak słodycze. Nie chcemy wchodzić w kompetencje detalistów, którzy sprzedają nasze produkty i mają bezpośredni kontakt z ostatecznym klientem. My komunikujemy się z klientami, pokazując, co produkujemy, ale do sprzedaży się nie mieszamy — twierdzi Dariusz Orłowski. Według Agnieszki Górnickiej, w takim kanale mogą sprawdzić się produkty słabo dostępne. — Żywność to specyficzna kategoria — klient potrzebuje jej zazwyczaj w danym momencie.

Dlatego jej sprzedaż w internecie nie rozwija się dynamicznie, jak w przypadku innych produktów. Barierą jest konieczność oczekiwania na zamówienie. Na dostawę ze sklepów internetowych trzeba czekać 2-3 dni, w przypadku zakupów grupowych czas oczekiwania jeszcze bardziej się wydłuża, co tym bardziej zniechęca do zakupu — ocenia Agnieszka Górnicka.