Wejście chińskiego moka

Małgorzata Grzegorczyk
18-09-2008, 00:00

Producentów telewizorów LCD mamy w Polsce na pęczki. Za dużo — wieszczą eksperci. Zwłaszcza

Rynek producentów telewizorów czeka konsolidacja

Producentów telewizorów LCD mamy w Polsce na pęczki. Za dużo — wieszczą eksperci. Zwłaszcza

że czeka nas wejście smoka.

Lista działających w naszym kraju producentów telewizorów LCD jest długa (patrz mapa), a za chwilę ma być jeszcze dłuższa. Co najmniej o dwie fabryki. Telewizory chce produkować firma polskiego biznesmena Mariusza Jaworskiego Itsumi, która będzie współpracować z chińskim partnerem. Przymierza się też do tego, o czym poinformowała wrocławska "Gazeta Wyborcza", producent paneli LG Display, który rozmawia z TPV, tajwańską spółką, od czerwca produkującą telewizory w Gorzowie Wielkopolskim. Z informacji "PB" wynika, że nowa firma miałaby wynająć część hali od LG Display.

— Faktycznie, prowadzimy rozmowy z TPV — przyznaje Mariusz Tarant z LG Display.

Dużo nas

Tymczasem już dziś 80 proc. wszystkich telewizorów z UE pochodzi z naszego kraju.

— W ubiegłym roku w Polsce wyprodukowano 20 mln sztuk telewizorów, zaś roczne zapotrzebowanie Unii Europejskiej to blisko 40 mln sztuk. W tym roku obecne w Polsce firmy wyprodukowały w siedem miesięcy już 14 mln telewizorów. Szacuję, że do końca roku osiągną ponad 25 mln sztuk. Produkcja TV na poziomie około 30 mln telewizorów rocznie to ostateczny możliwy do osiągnięcia pułap, o ile telewizory z Polski będą trafiać tylko do Unii Europejskiej i najbliższych sąsiadów — informuje Robert Uklański, prezes Instytutu Rynku Elektronicznego.

— Po zakończeniu sezonu, na początku przyszłego roku, dojdzie do przetasowań na polskim rynku. Część firm zmniejszy produkcję. Być może niektóre w ogóle się wycofają — przewiduje Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

Pierwsze jaskółki

Niewykluczone, że zwiastunem zmian była decyzja koncernu 3M, który zrezygnował z produkcji folii optycznych, stosowanych przy produkcji paneli LCD dla LG Display.

— Trudno mówić dziś o konkretach, ale faktycznie firmy są zaniepokojone. Nadal nie jest rozstrzygnięta sprawa ceł [Polska jest jedynym krajem w UE, któremu zależy na wprowadzeniu ceł na import paneli — przyp. red.]. Jedna z obecnych w Polsce firm może sprowadzić do Polski na tyle nowatorską technologię, że po- zostałe będą miały kłopot — mówi z kolei Teresa Kamińska, prezes Pomorskiej SSE, w której działają m.in. Jabil, Flextronics oraz Sharp i 11 podwykonawców japońskiej firmy.

Nikt nie wymienia nazw. Problemy mogą mieć wielkie marki, które ostatnio tracą udziały rynkowe, czyli Thomson i Philips. To oznaczałoby problemy fabryki TTE w Żyrardowie czy firmy Jabil, która 40 proc. telewizorów produkuje pod marką Philips. "PB" donosił w sierpniu, że Jabil może przenieść część produkcji na Ukrainę, choć sama firma temu zaprzecza.

Miejsce dla Chin

Jednak to nie początek końca polskiego przemysłu RTV. To po prostu początek nowej ery.

— Rynek nie został jeszcze ostatecznie podzielony. Jest tu niewielu producentów chińskich, którzy będą mieli bardzo wiele do powiedzenia i nie zamierzają odpuścić. Nasz projekt realizujemy właśnie wspólnie z partnerem z Chin. Łączymy się z kimś, kto będzie musiał zaistnieć. To pewne jak to, że dwa i dwa to cztery. W konsolidacji rynku dużą rolę odegrają chińskie firmy — przewiduje Mariusz Jaworski.

— Jeśli w Polsce produkowane będą telewizory na tyle konkurencyjne cenowo, by sprzedawać je na innych kontynentach, możemy z powodzeniem produkować ich więcej niż 30 mln sztuk rocznie — przyznaje Robert Uklański.

Chude lata, potem tłuste

Wacław Iszkowski

prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

W roku 2014 lub 2015 czeka nas switch-off, czyli przejście z telewizji analogowej na cyfrową w Polsce i kilku innych europejskich krajach. To oznacza, że produkowane dziś telewizory będą działały tylko po dokupieniu set-top-boksów. Niewykluczone, że tuż przed datą graniczną część osób

będzie wolała wstrzymać się z zakupem nowego telewizora.

Może trzeba będzie więc wyhamować produkcję,

ale potem mocno ją zwiększyć, bo popyt na telewizory wzrośnie

100 mln osób kupi TV

Daniel Kortlan

z LG Electronics w Mławie

Moce produkcyjne w naszej fabryce będą wykorzystane w stopniu optymalnym, pomimo nieustannych turbulencji na rynku. Okres jesienny jest tradycyjnie najbardziej gorący. Co prawda w październiku przewidujemy nieznaczne zwolnienie tempa produkcji, ale już w listopadzie będziemy pracować pełną parą. Zmiany technologiczne są i dla nas dużym wyzwaniem. Świat jest w trakcie przechodzenia z ery analogowej do cyfrowej i popyt na niektóre modele drastycznie się kurczy. Będzie rósł popyt na laptopy, a zmniejszał na monitory do komputerów stacjonarnych. Mniejszy będzie popyt na mniejsze telewizory, 22-23 cale, skoro duże (42 cale i 50 cali) tanieją, choć takie telewizory też produkujemy. Ceny produktów elektronicznych spadają i pewnie będą spadać. Ale, według naszych szacunków, około 100 mln osób w całej Europie ma jeszcze w domu telewizor konwencjonalny. To nasi potencjalni klienci, większość z nich w erze cyfrowej zakupi telewizor high-tech. W tym upatrujemy również naszą szansę. Mamy dużo zleceń i nie boimy się konkurencji.

Małgorzata Grzegorczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Wejście chińskiego moka