Wektory

Kazimierz Krupa
03-03-2005, 00:00

Władysław Frasyniuk. Działający niemalże w podziemiu przewodniczący Unii Wolności jak już wychynął z undergroundu, to narobił takiego zamieszania na scenie politycznej, że to, co było jeszcze tydzień temu niemożliwe, stało się wielce prawdopodobne. Okazało się bowiem, że do centrowej Parii Demokratycznej, następczyni Unii Wolności, zapisują się — bądź niebawem mają się zapisać — najważniejsi ludzie w państwie. Czekamy na prezydenta.

Józef Oleksy. Nawet mający największą ze wszystkich polityków działających na polskiej scenie politycznej wprawę w przekonywaniu narodu, że żaba ma sierść (a wiadomo przecież, że nie ma), lider SLD został ostatnio, przez posunięcie Frasyniuka, oświadczenia Hausera i Belki, i milczenie prezydenta, wpędzony w taką „kałabanię”, że już sam nie wie, za czym ma się opowiadać, przeciw czemu protestować. Miast deklaracji bawi się w retorykę, czyli ugniatanie zwojów mózgowych za pomocą słów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu