W górę: Adam Góral
Prezes Asseco Poland konsekwentnie buduje koncern, który wyrasta na europejskiego potentata informatycznego. W sierpniu ujawnił, że negocjuje przejęcie firmy w Rosji (przeznaczył na to 100 mln zł). Wcześniej bałkańska spółka z grupy Asseco informowała o bliskim przejęciu dwóch przedsiębiorstw w Turcji (za 80 mln zł). To kolejny dowód, że Asseco stało się jednym z nielicznych polskich koncernów, które prowadzą interesy na skalę międzynarodową. W rankingu „TOP European Software Vendors” grupa znalazła się na 7. miejscu pod względem przychodów ze sprzedaży własnego oprogramowania i usług (kolejna polska firma znalazła się dopiero na 91. pozycji). Zatrudnia 15 tys. ludzi i działa niemal we wszystkich krajach kontynentu. W pierwszej połowie roku Adama Górala spotykały same niepowodzenia. Na giełdzie próbował przejąć krajowego konkurenta — spółkę Sygnity. Bezskutecznie. Potem Asseco odsunięto od informatyzacji PZU, z którym od lat współpracowało. Góral napisał w tej sprawie list do premiera, za co został powszechnie skrytykowany. List wywołał jednak dyskusję o tym, czy polskie firmy powinny się wzajemnie popierać. Wygląda na to, że teraz karta znów się odwróciła na korzyść prezesa Asseco.
W górę: Jarosław Gowin
Minister sprawiedliwości wyrasta na głównego reformatora w rządzie. Udało mu się właśnie przeforsować projekt ustawy, która ma zrewolucjonizować założenie firmy w Polsce. Zniknie obowiązek zgłaszania jej w Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) i Sanepidzie. Urząd skarbowy będzie musiał nadać NIP w trzy dni od zgłoszenia — obecnie ma na to dwa tygodnie. Minister liczy, że poprawi to naszą pozycję w rankingu Doing Business. Na 183 kraje, sklasyfikowane pod względem tego, w którym najłatwiej prowadzi się biznes, Polska zajmuje 126. miejsce. Wyprzedzają ją m.in. Białoruś, Sri Lanka i Papua Nowa Gwinea. Pozostaje jeszcze tylko drobiazg: projekt musi przegłosować parlament. Liczymy jednak, że to się uda i że unikniemy powtórki z poprzedniej kadencji Sejmu. Dyżurnym reformatorem był wówczas Janusz Palikot, szef komisji sejmowej „Przyjazne Państwo”, który wiele mówił o zmianach, ale parlament niczego nie uchwalił.
W górę: Amancio Ortega Gaona
Kreator mody, właściciel znaku firmowego Zara, tak szybko pomnożył majątek, że awansował na trzecie miejsce w rankingu najbogatszych ludzi świata. Doniosła o tym agencja Bloomberga. Majątek Amancia Ortegi osiągnął wartość 46,6 mld dolarów. Dzięki temu Hiszpan przeskoczył w rankingu Warrena Buffetta, legendarnego amerykańskiego inwestora giełdowego. Wszystko za sprawą rekordowego kursu, jaki osiągnęły akcje należącej do Ortegi spółki Inditex, która zarządza 2700 sklepami odzieżowymi na świecie. Od początku roku zyskały aż jedną trzecią, a Ortega zyskał ponad 11 mld dolarów w osiem miesięcy! Sukces zawdzięcza ekspansji na nowych rynkach, przede wszystkim w Chinach. Jak z tego wynika, kryzys w Hiszpanii nie oznacza, że wszyscy Hiszpanie przestali robić dobre interesy.
W dół: Marcin P.
To najbardziej spektakularny upadek miesiąca. Chłopak z blokowiska, który dostał sześć wyroków za wyłudzenia. W 2009 r. jako 25-latek założył parabank Amber Gold, oferujący lokaty w złoto. Dwa lata później stworzył linie lotnicze OLT Express. Obie firmy zniknęły z dnia na dzień. Dziś wszyscy pytają, jak to możliwe, że w ogóle się pojawiły? Gdyby to się wydarzyło na początku lat 90., nikt by się nie zdziwił. Roiło się od piramid finansowych. Ale Marcin P. udowodnił, że takie rzeczy mogą zdarzyć się zawsze, a ludzie są tak samo naiwni. Pozostaje wątpliwa satysfakcja, że „Puls Biznesu” przed tym przestrzegał. Najbardziej przerażająca jest bezradność urzędników. Wiedzieli, kim jest Marcin P., ale nie robili tego, co do nich należy. Najtrafniej skomentował prof. Jerzy Stepień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego: — Afera Amber Gold jest papierkiem lakmusowym stanu państwa, systemu finansowego, wymiaru sprawiedliwości, administracji.
