Wiara w cud pojednania

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-10-20 00:00

Nowy Sejm i nadzieje na zmiany. Po przedwyborczym POPiSie przedsiębiorcy są jednak pełni obaw o koalicję, a reformy nie mogą czekać.

Było uroczyste otwarcie, potem zaprzysiężenie posłów, a nawet premiera, oklaski i pomruki, a na koniec przerwanie ceremonii spowodowane polityczną burzą wokół wyboru marszałka. Tak w telegraficznym skrócie można zrelacjonować wczorajsze posiedzenie Sejmu. Jego nieszczęściem był przedwyborczy termin. Oby taka była przyczyna politycznych animozji, wzdychają przedstawiciele biznesu. Jeżeli nie, to wszystkie nadzieje przedsiębiorców na progospodarcze zmiany, mogą spełznąć na niczym.

Biznes obawia się klinczu, który wynika z parlamentarnej arytmetyki, choć nie przestaje wierzyć, że PiS i PO po wyborczym maratonie wreszcie się dogadają. Zdaniem przedsiębiorców, tylko porozumienie tych dwóch partii jest w stanie zagwarantować szybkie wprowadzenie na sejmową wokandę pilnych ustaw. Do takich zaliczają przede wszystkim obniżenie kosztów pracy, które przyczyni się do znacznej redukcji szarej strefy, oraz uproszczenie prawa i reformę sądownictwa. Tu jak bumerang wracają sprawy Optimusa i JTT związane z dowolną interpretacją prawa oraz opieszałością orzeczeń i wyroków sądu.

W kolejce na szybkie zmiany czekają także podatki, które winny być obniżone, a cała ustawa o VAT napisana od nowa. Wśród postulatów biznesu można spotkać także szeroko rozumianą reformę finansów publicznych, która sprowadza się do zracjonalizowania wydatków socjalnych oraz likwidacja agencji, funduszy celowych i innych pozabudżetowych wydatków.