Widać już pierwsze sygnały słabości rynku

Katarzyna Płaczek
opublikowano: 2007-04-30 00:00

Miniony tydzień przyniósł pierwsze oznaki słabości rynku. Powodów jest kilka. Po pierwsze — zbliżał sie długi weekend. Po drugie — inwestorzy rozliczali się z fiskusem i mogli potrzebować pieniędzy na dopłaty. Po trzecie — gracze mogli się obawiać powtórki z maja ubiegłego roku, gdy na rynku doszło do silnego tąpnięcia. Ostatnie dni na rynku akcji należały więc do podaży.

Jej przewaga została jak na razie zaznaczona nieśmiało. Skala przeceny nie była znacząca, jednak każde wyjście popytu na wyższe poziomy skutkowało realizacją zysków. Na wykresach technicznych indeksów przeważały więc czarne świeczki, które wyglądają niepokojąco. Martwi też to, że rynek nie potrafił wykorzystać gorącego klimatu panujacego na giełdach amerykańskich. Takie próby kończyły się fiaskiem. WIG20 balansuje na poziomie średniej kroczącej z 15 sesji. Wyznacza ją wsparcie przy 3595 pkt. Jest to pierwszy, i niestety nie jedyny, niepokojący sygnał.

Do sprzedaży zachęca także wskaźnik Ultimate Oscillator, który po tygodniowym teście swojej linii równowagi ostatecznie ją złamał. Z wolniejszych wskaźników przed spadkami ostrzega także MACD, który wysłał sygnał sprzedaży. Perspektywy posiadaczy akcji nie wyglądają więc dobrze. Tym razem trudno liczyć, że wszystko skończy się tylko na strachu. Sygnały słabości naszego rynku są wyraźne.

Cała nadzieja w tym, że uratuje nas lenistwo, czyli długi, spokojny weekend. W tym tygodniu odbędą się tylko trzy sesje. Możliwe, że zmniejszona aktywność inwestorów pozwoli opanować negatywne sygnały i po odpoczynku inwestorzy powrócą do zakupów w pełni sił. Dlatego decyzję o sprzedaży akcji i zamknięciu pozycji najlepiej podjąć nie wcześniej, niż wraz ze złamaniem bariery popytowej. Dla indeksu WIG20 znajduje się przy 3550 pkt.

Mówi się, że korekta wisi w powietrzu. Ale warto też zwrócić uwagę na sytuację na giełdach w USA. Inwestorzy amerykańscy z łatwością przełykają złe informacje makroekonomiczne, jak chociażby te z rynku nieruchomości. To zaś świadczy, że w Ameryce hossa trwa w najlepsze. W takiej sytuacji rynek ingoruje złe wieści, a reaguje euforycznie na dobre. Oczywiście nie możemy być pewni, czy inwestorzy w USA wytrzymają kolejny cios, czyli słabe dane o PKB (1,3 proc., wobec oczekiwanych 1,8 proc.). Jeśli i tym razem uda się przełknąć gorzką pigułkę, to i u nas nie powinno być źle. Musimy jednak zachować zimną krew.

CO DALEJ

Zwalniamy obroty

Piątkowa sesja miała już wszelkie oznaki długiego weekendu. Przyszły tydzień raczej nie będzie się znacząco różnił. Upłynie na niewielkich wahaniach i niskich obrotach. Nasza strategia inwestycyjna na kontraktach terminowych na WIG20 wymusza jednak czujność. Długie pozycje powinny mieć zlecenia stop loss przy złamaniu poziomu 3550 pkt przez indeks.