Z drugiej strony ujemnych stóp zwrotu z akcji nie buforują – tak jak to często bywało – obligacje skarbowe, szczególnie stałokuponowe. Indeks TBSP ma za sobą dziewięć miesięcy nieprzerwanego spadku. Kwiecień był drugim najsłabszym miesiącem w jego historii, a początek maja też nie wypada korzystnie. Łączny spadek to już niemal 19 proc. Honor rynku obligacji częściowo ratują natomiast papiery (zarówno skarbowe, jak i korporacyjne) o zmiennym oprocentowaniu, uzależnionym od rosnących stawek WIBOR, oraz indeksowane inflacją.
Niezwykle nietypowy z historycznego punktu widzenia połączenie ujemnych stóp zwrotu zarówno z akcji, jak i obligacji stałokuponowych, to efekt środowiska stagflacyjnego. Akcje w typowy dla siebie sposób dyskontują już postępujące spowolnienie gospodarcze, które choć na razie niewidoczne w danych np. o PKB, to jest już jednak konsekwentnie sygnalizowane przez obniżające się wskaźniki wyprzedzające, takie jak PMI dla europejskiego przemysłu. W kwietniu wskaźnik znalazł się na poziomie najniższym od piętnastu miesięcy.
Z drugiej strony obligacje wcale nie zyskują na perspektywie spowolnienia, bo banki centralne są ciągle jeszcze w trybie zacieśniania polityki monetarnej. Kluczowy będzie moment, w którym np. Rada Polityki Pieniężnej przestraszy się widma głębszego spowolnienia. Z naszych obserwacji wynika, że takim krytycznym punktem w poprzednich cyklach był spadek europejskiego PMI w okolicę recesyjnego progu 50 pkt. Na razie wskaźnik spadł do 55,3 pkt.
Innymi słowy, spowolnienie koniunktury już szkodzi akcjom, ale jest na zbyt wczesnym etapie, by miało pomóc obligacjom. Pocieszające na krótką metę jest przynajmniej to, że akcje na GPW są tak samo mocno wyprzedane– mówiąc językiem analizy technicznej – jak np. pod koniec lutego, gdy miały przed sobą perspektywę mocniejszego odreagowania.
