Więcej miejsca dla firm w internecie

Marta Bellon
opublikowano: 2014-08-14 00:00

E-commerce: Wielu przedsiębiorców nie dostrzegło, że nadchodzi rewolucja w domenach internetowych. Przespanie tematu może mieć poważne konsekwencje — alarmują eksperci

www.najlepszydlaciebie.hotel, www.zadbamyotwoj.dom, www.szybkiezakupy.online — to przykłady domen, na jakie już wkrótce możemy natknąć się w sieci. Przedsiębiorcy i pozostali użytkownicy internetu będą mieli niemal nieskończone możliwości tworzenia adresów www. Wszystko za sprawą decyzji, jaką podjął „rząd internetu”, jak nazywana jest ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers), polegającej na tzw. uwolnieniu domen internetowych najwyższego stopnia (ang. Top Level Domains, TLD).

WYŚCIG PO DOMENY JUŻ RUSZYŁ: Anna Kobylańska, adwokat w kancelarii PwC Legal, podkreśla, że to już ostatni dzwonek dla firm na podjęcie kluczowych decyzji w sprawie zakupu domen i opracowanie strategii obecności w internecie. [FOT. MW]
WYŚCIG PO DOMENY JUŻ RUSZYŁ: Anna Kobylańska, adwokat w kancelarii PwC Legal, podkreśla, że to już ostatni dzwonek dla firm na podjęcie kluczowych decyzji w sprawie zakupu domen i opracowanie strategii obecności w internecie. [FOT. MW]
None
None

Więcej opcji

Do tej pory w wirtualnym świecie funkcjonowało 295 krajowych domen najwyższego stopnia, np.: „.pl” czy „.uk” i 22 domeny ogólne najwyższego stopnia, takie jak: „.com”, „.net” czy „.org”. Teraz pojawi się wiele nowych.

— W pewnym momencie okazało się, że przedsiębiorcy „nie mieszczą” się w internecie i nie ma już możliwości rejestrowania najbardziej intuicyjnych domen, czyli tworzenia takich adresów stron, które internauci wybierają w pierwszej kolejności. Decyzja o uwolnieniu domen internetowych sprawia, że firmy zyskują wiele nowych możliwości tworzenia ciekawych, a przede wszystkim łatwych do zapamiętania adresów stron internetowych — tłumaczy Anna Kobylańska, adwokat w kancelarii PwC Legal.

Według Aleksandra von Macha, prezesa SuperHost.pl, zmiany, będące skutkiem decyzji ICANN, zdecydowanie można ocenić pozytywnie. Także dlatego, że możliwe będzie lepsze sprofilowanie nazw domen.

— Wiele firm prowadzi swój biznes nie tylko w kraju, w którym mają siedzibę, w związku z tym na pewno wzrośnie popularność nazw takich domen, które zamiast danego państwa będą określane profilem działalności firmy, np. „.travel” w przypadku biur podróży. Przewidujemy, że najpopularniejszą z nowych domen będzie domena „.app”, która dzięki swojemu formatowi oraz dominującej roli smartfonów i tabletów na rynku usług internetowych przyciągnie wszystkich deweloperów aplikacji na systemy mobilne — komentuje Aleksander von Mach. Wszystko zależy od kreatywności przedsiębiorców i pozostałych użytkowników internetu. Firmy mają niemal nieskończone pole do manewru, bo wraz ze wzrostem nazw domen najwyższego stopnia rosną możliwości tworzenia domen niższego stopnia. Będą więc mogły powstawać adresy, takie jak: www.bliski.pub czy www.mojebuty. firma.

185 tys. USD za wniosek

Pierwsza transza przyjmowania wniosków o prawo do nowych domen TLD już się zakończyła, można było je składać do 30 maja 2012 r. W ramach tej tury do ICANN wpłynęło ponad 1900 wniosków od zainteresowanych podmiotów. Większość pochodzi z Ameryki Północnej (911), z Europy (675) i z Azji (303). O rejestrację domen, które mają największą szansę na zyskanie popularności, wystąpili najwięksi gracze, bo to właśnie ich było na to stać.

Za złożenie wniosku w sprawie rejestracji domeny najwyższego stopnia trzeba było zapłacić aż 185 tys. USD. Wnioskowano o przyznanie domen, takich jak: „.apple”, „.audi”, „.film”, „.fashion”, „.hotel”, „.coffee” czy „.company”. Autorami wniosków były największe koncerny samochodowe, farmaceutyczne czy firmy doradcze. Do tej pory uwolnionych zostało 334 domen. Niektóre z nich już są w użyciu. Pierwszy etap tego procesu już jest zamknięty, ale będą kolejne transze, a więc i kolejne okazje do złożenia wniosków.

— Nasi przedsiębiorcy już w tej chwili powinni przyjrzeć się liście uwolnionych domen. Wybór jest bardzo duży — firmy mogą już rejestrować się pod takimi domenami, jak: „.company”, „.best”, „.holdings” czy „.estate”. Część z tych domen na pewno bardzo się rozrośnie i będą bardzo dochodowe, w związku z tym ceny domen niższego stopnia będą bardzo różne — przewiduje Anna Kobylańska.

Kto pierwszy, ten lepszy

Aby móc zarejestrować domenę ze znakiem towarowym firmy, najpierw należyzarejestrować taki znak w Trademark Clearinghouse, czyli wirtualnym rejestrze. To oczywiście także kosztuje.

— Przedsiębiorcy powinni to jednak zrobić — po pierwsze, aby móc uzyskać pierwszeństwo w nabyciu wybranej domeny ze swoim znakiem towarowym, a po drugie dlatego, że gdy to zrobią, będą powiadamiani za każdym razem, gdy ktoś inny będzie próbował zarejestrować domenę internetową z ich znakiem towarowym. Po pierwszym okresie ochronnym domeny są rejestrowane na zasadzie „Kto pierwszy, ten lepszy”, dlatego trzeba się spieszyć — podkreśla mecenas Kobylańska. Eksperci zwracają uwagę, że uwolnienie domen całkowicie zmienia zasady funkcjonowania w sieci.

— W niektórych przypadkach określone branże mogą się skupić pod jedną — dwoma najbardziej adekwatnymi domenami pierwszego stopnia.

Ponadto, firmy będą mogły zwiększyć kontrolę nad tym, jakimi domenami posługują się np. ich franczyzobiorcy czy dystrybutorzy, i zaoferować im jednolity sposób tworzenia domen. A przede wszystkim zmienić się mogą reguły obecności firm w internecie — mówi Anna Kobylańska. Do tej pory firma kupowała zazwyczaj jedną domenę, teraz musi opracować całą strategię obecności w sieci, zastanowić się, ile pieniędzy jest w stanie na to przeznaczyć, i aktualizować ją z każdą nową decyzją o uwolnieniu kolejnych domen.

— Pojawią się też takie domeny internetowe, z którymi firma nie będzie chciała być kojarzona, np. „.sucks”. W wielu przypadkachbędzie możliwe wykupienie usługi polegającej na blokowaniu założenia takiej domeny z użyciem znaku towarowego firmy. Za nieobecność pod takim adresem też trzeba będzie jednak zapłacić — dodaje Anna Kobylańska. Można oczywiście zignorować temat, ale nie warto.

„Poszerzenie internetu” to niejedyny rewolucyjny skutek decyzji ICANN. Zmieni się sposób wyszukiwania treści w internecie. Różne kombinacje z wykorzystaniem jednej domeny najwyższego stopnia, np. „.company”, powodują, że będzie można uzyskać większy wpływ na wyniki wyszukiwania.

— Dziś wyszukiwarki sprawdzają m.in. adekwatność linkowania pomiędzy stronami internetowymi — im więcej linków do strony, tym wyżej pojawia się ona w wynikach wyszukiwania. Można więc samodzielnie stworzyć sieć linków z wykorzystaniem wspomnianych kombinacji. Operatorzy wyszukiwarek internetowych mają już tego świadomość i tworzą nowe modele, by ta rewolucja nie zakłóciła systemu wyszukiwania. Jednym z pomysłów zmian jest wsparcie mechanizmów wyszukiwania o dane pochodzące z profilowania użytkowników internetu, np. na podstawie „lajków”. Możemy sobie wyobrazić, że w nowych wynikach wyszukiwania różnym osobom pojawi się zupełnie inna odpowiedź na pytanie, np. „Najlepsza restauracja w Warszawie?”, która będzie zależna od tego, jaki mamy krąg znajomych i jakie mają oni preferencje — prognozuje Anna Kobylańska.