W przeprowadzonym pod koniec marca badaniu wzięło udział 145 firm z kapitałem zagranicznym. — Pracownicy większości z tych, które planują wzrost wynagrodzeń, powinni dostać 4 proc. podwyżki. Dotyczy to branż FMCG, farmaceutycznej, produkcyjnej i High–Tech. Nieco mniej, bo 3,3 proc., deklarują firmy usługowe, a banki 3,5 proc. — mówi Olga Obłoza z Mercera.
Od kilku lat prognozy podwyżek oscylują wokół 4 proc. Wyjątkowy był rok 2009, kiedy na skutek pogarszającej się sytuacji gospodarczej aż jedna trzecia firm zamroziła ruch wynagrodzeń, a deklarowane podwyżki spadły nawet dwukrotnie.
— Jednym z ważniejszych czynników determinujących poziom wynagrodzeń jest inflacja, która zgodnie z analizami Międzynarodowego Funduszu Walutowego ma w tym roku osiągnąć 2,6 proc. W zeszłym roku „zjadła” całe podwyżki, ale w tym na czysto pracownicy mogą zyskać około 1,5 proc. — uważa Olga Obłoza.