Większość nie chce jeszcze wolnego rynku

Marcin Bołtryk
14-06-2007, 00:00

To już pewne, pełnego otwarcia rynku pocztowego w 2009 r. nie będzie. Tak postanowili ministrowie transportu i łączności krajów UE.

To już pewne, pełnego otwarcia rynku pocztowego w 2009 r. nie będzie. Tak postanowili ministrowie transportu i łączności krajów UE.

Trzy tygodnie temu pisaliśmy o możliwości odsunięcia terminu pełnego uwolnienia rynku usług pocztowych nawet o 6 lat. Chociaż nadal nie ma mowy o konkretnej dacie, wiadomo, że liberalizacja nie nastąpi w pierwotnie zakładanym terminie, czyli w 2009 r.

Ministerialne nie

W miniony czwartek w Luksemburgu ministrowie transportu i łączności 27 krajów UE obradowali nad projektem ustawy dotyczącej liberalizacji usług pocztowych.

Wielu ministrów wypowiedziało się przeciwko napiętemu kalendarzowi proponowanemu przez Komisję Europejską, która przekonuje, że uwolnienie rynku doprowadzi do spadku cen usług. Przewodniczący Unii Niemcy ogłosili, że porozumienie nie będzie możliwe wcześniej niż za kilka miesięcy, kiedy pracom UE będzie przewodziła Portugalia.

Polska proponuje, aby dyrektywa, która otworzy cały unijny rynek usług pocztowych na konkurencję, umożliwiała dodatkowy dwuletni okres przejściowy. Pełne otwarcie rynku nastąpiłoby zatem do końca roku 2010.

— Proponując wprowadzenie jednolitych rozwiązań dla wszystkich, należy zachować niezwykłą ostrożność — mówi Jerzy Polaczek, minister transportu.

Polska argumentuje, że dyrektywa w obecnym kształcie w zbyt małym stopniu uwzględnia zróżnicowanie krajów członkowskich pod względem stopnia rozwoju i liberalizacji rynku.

— Nie przewiduje się żadnej możliwości ochrony dla państw, które są gorzej przygotowane do liberalizacji. Okres przejściowy jest potrzebny, aby zrestrukturyzowana do roku 2010 Poczta Polska zdążyła przygotować się na pełną konkurencję — dodaje Jerzy Polaczek.

Mniej niż połowa

Mniej niż połowa krajów poparła liberalizację w roku 2009. Wśród nich są Niemcy, w których liberalizacja ma nastąpić już w przyszłym roku. Wśród krajów chcących odsunąć pełne uwolnienie (nawet do roku 2019), jest Francja, która podobnie jak Polska wyraża obawy o przyszłość tzw. usługi powszechnej. Chodzi o zagwarantowanie wszystkim obywatelom UE możliwości nadawania przesyłek przez co najmniej pięć dni w tygodniu, „za rozsądną cenę”, także na rzadko zaludnionych terenach wiejskich.

Narodowe poczty rekompensują sobie koszty swojej „misji” dzięki monopolowi w obrocie przesyłkami do 50 gramów. Pełna liberalizacja oznacza, że będą musiały liczyć się z konkurencją także na tym polu. To większość realizowanych przesyłek i bardzo intratny rynek, jeśli weźmie się pod uwagę np. liczbę rozsyłanej codziennie masowej korespondencji od przedsiębiorstw.

Już teraz, zgodnie z dyrektywami z lat 1997 i 2002, w UE w pełni otwarty na konkurencję jest rynek przesyłek powyżej 50 gramów.

Dalsze prace nad dyrektywą mają się zatem skoncentrować na sposobach sfinansowania usługi powszechnej. Większość ministrów zgodziła się, że będzie to specjalny fundusz kompensacyjny, na który złożą się wszyscy operatorzy aktywni na rynku. Na razie nie wiadomo, w jaki sposób miałyby być obliczane ich składki. Ostatecznie pełna liberalizacja ma nastąpić w latach 2011-12.

— Nie wykluczam jednak, że poszczególne kraje członkowskie w różnym czasie otworzą swoje rynki — dodaje Michael Glos, minister gospodarki Niemiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Większość nie chce jeszcze wolnego rynku