Wierzejki chcą podbić drugą stolicę

Producent mięsa, oplótłszy siecią sklepów Warszawę, wybrał się do… Londynu. Liczy nie tylko na Polonię

Zakładowi Mięsnemu Wierzejki jedna stolica nie wystarcza. Skoro udało się nad Wisłą, czemu ma się nie udać nad Tamizą, dokąd z powodzeniem eksportujemy mięso i wędliny — uznała firma. W sobotę otworzyła pod swoim szyldem pierwszy sklep mięsny w Londynie, połączony z polską piekarnią Polish Bread Village.

80 proc. produkcji Zakład Mięsny Wierzejki sprzedaje we własnych sklepach. Od soboty — nie tylko krajowych.
Wyświetl galerię [1/3]

80 proc. produkcji Zakład Mięsny Wierzejki sprzedaje we własnych sklepach. Od soboty — nie tylko krajowych. ARC

Nie tylko Wyspy

— W ciągu kolejnych 12 miesięcy chcemy otworzyć jeszcze kilkanaście takich placówek w Wielkiej Brytanii, również poza Londynem, i utrzymać takie tempo otwarć w kolejnych latach — zapowiada Adam Zdanowski, współwłaściciel Wierzejek. W ciągu pierwszych dwóch dni dwie trzecie klientów stanowili Polacy. — Jesteśmy przekonani, że przyciągniemy nie tylko Polonię — dodaje Adam Zdanowski.

Mięso, podroby i przetwory mięsne to największe polskie grupy produktów eksportowane do Wielkiej Brytanii. W ubiegłym roku sprzedaliśmy ich Brytyjczykom w sumie za ponad 2,4 mld zł, najwięcej było mięsa drobiowego. Wierzejki też zaczęły od eksportu, angażując zewnętrznego dystrybutora. — Sprzedaż rosła, ale — naszym zdaniem — zbyt wolno. Żeby zwiększyć dynamikę, zdecydowaliśmy się powielić model z Polski. Sklepy otwieramy własnymi siłami — twierdzi Adam Zdanowski.

Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, podkreśla, że wielu Polaków otwierało w Wielkiej Brytanii pojedyncze sklepy z produktami mięsnymi, więc decyzja o budowie sieci przez producenta pod własną mięsną marką nie jest zaskoczeniem. — Jest na pewno jeszcze kilka krajów europejskich, gdzie taki model mógłby się sprawdzić — np. Czechy i Słowacja. Klientów takich sklepów należy szukać na rynkach, na których jesteśmy już mocni w eksporcie — uważa Witold Choiński.

 

Razem i osobno

Adam Zdanowski nie ujawnia, jakie są średnie koszty uruchomienia placówek. W Polsce pod szyldem Wierzejek działa ich 150, z czego 65 w Warszawie. — Cały czas otwieramy kolejne — w ciągu pięciu lat ich liczba ma się podwoić — mówi Adam Zdanowski.

Równocześnie ruszył drugi model krajowych sklepów. — We współpracy z trzema innymi zakładami mięsnymi: Pekpolem, Zygułą i Niewieścinem, uruchomiliśmy dwie placówki — w Gdańsku i Warszawie — pod wspólnym szyldem Polonium. W najbliższym czasie zamierzamy się skupić na otwarciu kilkunastu takich sklepów w Trójmieście. Dla nas to nowy teren działania, a współpraca z innymi producentami umożliwia zmniejszenie kosztów i ryzyka. Asortyment jest tak dobrany, że ze sobą nie konkurujemy — mówi współwłaściciel Wierzejek. Zdaniem Witolda Choińskiego, sprzedaż poprzez własne placówki to jednak niezwykle trudny biznes.

— Rotacja pracowników jest duża, część sklepów okazuje się nierentowna, trzeba je zamykać, szukać nowych lokalizacji itp. To czasochłonne zajęcie i wymagające odpowiednio dużego zespołu ludzi. Z drugiej strony, producent nie czeka np. 30 dni, aż zapłaci mu sieć handlowa, i ma wyższą marżę, bo działa bez pośredników — mówi prezes Związku Polskie Mięso.

W jego opinii, na krajowym rynku jest już bardzo ciasno i zbudowanie nowej, dużej sieci nie będzie łatwe. — Poza typowymi sklepami firmowymi jest wiele sklepów patronackich. Konkurencją są też sklepy ogólnospożywcze, super- i hipermarkety — dodaje Witold Choiński. Adam Zdanowski widzi na rynku miejsce na rozbudowę obu formatów sklepów rozwijanych przez Wierzejki.

— Własna sieć sklepów to najtrudniejszy dla producenta kanał sprzedaży, ale w naszym przypadku się sprawdza. Niejeden zakład usiłował zaistnieć na rynku warszawskim, ale widać tam przede wszystkim Wierzejki. Zdajemy sobie sprawę, że pojawią się inni producenci ze sklepami w Londynie, ale to nam udało się przez lata wypracować ten model biznesu — podkreśla Adam Zdanowski. Tegoroczne przychody spółki to — jak podaje — około 270 mln zł. Wierzejki zatrudniają 1,2 tys.osób.

Wielkie żarcie

Wielka Brytania to drugi co do wielkości odbiorca naszego eksportu, a po ośmiu miesiącach 2015 r. jej udział w całej polskiej sprzedaży zagranicznej wynosi 6,7 proc., z czego za około 15-16 proc. odpowiadają eksporterzy produktów rolno-spożywczych — podaje Bank Zachodni WBK.

Zdaniem Grzegorza Rykaczewskiego, analityka BZ WBK, spore szanse na sukces na tamtym rynku mają jeszcze świeże owoce, soki, przetwory owocowo-warzywne, w tym sosy i przyprawy, przetwory mleczarskie oraz słodycze inne niż czekolada. Dotychczas najlepsze rezultaty odnotowywały: mięso i jego przetwory, słodycze czekoladowe i przetwory zbożowe, w tym pieczywo cukiernicze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Wierzejki chcą podbić drugą stolicę