Po wczorajszych obchodach 16. rocznicy giełdy szykuje się kolejna okazja do świętowania. Prawdopodobnie już dziś najstarszy indeks pokona kolejną okrągłą barierę 60 tys. pkt. Poniedziałkowe zamknięcie sesji zastało WIG tylko 1 proc. poniżej. W ciągu dnia do jej osiągnięcia brakowało zaledwie 288,56 pkt. Od poprzedniej fety związanej z przebiciem 50 tys. pkt minęło pięć i pół miesiąca.
Za kontynuacją zwyżki cen w Warszawie przemawia zachowanie giełd zachodnich, które podobnie jak nasza biją rekordy hossy. Z każdym dniem teoretycznie rośnie prawdopodobieństwo realizacji zysków, jednak ciekawej obserwacji dostarcza porównanie dynamiki wzrostu indeksów w tym i ubiegłym roku. Wszystkie indeksy GPW rosną wolniej w tym niż w 2006 r. WIG20 zyskał do tej pory 10,7 proc., podczas gdy w takim samym okresie ubiegłego roku zwyżkował o ponad 16 proc.
Podobnie barometry innych segmentów rynku. Dużo wolniej niż rok wcześniej rośnie sWIG80. Na razie posiadacze walorów najmniejszych spółek zyskali średnio 40,8 proc. Rok wcześniej zwyżka przekraczała 66 proc. Szeroki rynek rośnie w tym roku w tempie 17,7 proc., podczas gdy w takim samym okresie roku ubiegłego akcje z WIG zdrożały o 20,0 proc. Najmniejsza różnica występuje w przypadku mWIG40. W tym roku zyskał on 29,55 proc., przed rokiem 30,6 proc.
Doświadczenie uczy, że wolniejsza zwyżka jest bardziej długotrwała. Są też inne dobre wieści. Do funduszy płynie z miesiąca na miesiąc coraz szersza rzeka nowych kapitałów. Wydłuża się kolejka spółek planujących giełdową ścieżkę kariery. Hossa więc jeszcze potrwa.