WIG20 cofnął się o dziesięć dni

ASZ
18-10-2007, 15:27

Prawie 2-proc. spadek WIG20 przy wzroście obrotów to już nie przelewki. Potwierdzają się nasze obawy wyrażone w komentarzu do wtorkowej sesji, że kondycja byków jest delikatnie mówiąc nienajlepsza.

Inwestorzy na warszawskiej giełdzie zwracają uwagę na dwa czynniki, od których uzależniają decyzje inwestycyjne.

Pierwszym i najważniejszym, jest bieżące kształtowanie się koniunktury na Wall Street. Drugim, przesłanki płynące z technicznej analizy rynku. Pomijane są natomiast krajowe dane makroekonomiczne, które nie wywołują prawie żadnej reakcji tłumu.

Kiepska druga połowa środowych notowań w Stanach Zjednoczonych przełożyła się na lekki spadek cen akcji na GPW w porannej fazie notowań. Nie było jednak większych powodów do zmartwień, bo inwestorzy niezbyt chętnie pozbywali się akcji, obroty kształtowały się na średnim poziomie podobnie jak w poprzednich dniach. Nerwowo zrobiło się dopiero na półmetku, gdy osuwania indeksu nie powstrzymał środowy dołek 3810 pkt.

Impuls do jego pogłębienia przyszedł z USA, gdy okazało się, że wyniki Bank of America są sporo gorsze od oczekiwań. Bank nie obronił się przed skutkami kryzysu na rynku ryzykownych pożyczek hipotecznych, co dodatkowo uwiarygodniło słowa szefa Fed straszącego dzień wcześniej przedłużeniem się kryzysu na rynku finansowym.

Na godzinę przed publikacją danych GUS, WIG20 runął o kilkadziesiąt pkt biorąc przykład ze spadających wartości amerykańskich kontraktów terminowych i indeksów czołowych giełd Eurolandu. Dane dotyczące produkcji przemysłowej i jej cen okazały się zresztą gorsze od oczekiwań, co też nie jest dobrą wiadomością. Ale nie wpłynęło to już znacząco na i tak złe nastroje inwestorów.

Na finiszu WIG20 nie podjął przekonującej próby odreagowania wcześniejszego spadku. To kiepski prognostyk na ostatnią sesję tygodnia. Na zamknięciu wartość indeksu wyniosła 3777,59 pkt. Poprzednio na tym poziomie znajdował się dziesięć sesji temu. W gorących obecnie czasach rynek jest podatny na nagłe zmiany. Do diametralnej zmiany nastrojów wystarczy na przykład dobry finisz sesji w Nowym Jorku.

Co ciekawe, lepiej niż WIG20 wypadły PKN Orlen i Lotos choć na rynkach zachodnioeuropejskich, spółki paliwowe ramię w ramię z bankami doprowadziły do spadków. Mimo rekordowo drogiej ropy prognozy wyników koncernów naftowych są pesymistyczne.

Analitycy twierdzą, że kwartalne wyniki spółek wydobywających i przetwarzających surowiec będą gorsze od ubiegłorocznych za sprawą niższych marż rafineryjnych i spadku wartości dolara. PKN Orlen potaniał tylko o 1,1 proc. do 56,4 zł, a Lotos zanotował kosmetyczną stratę 0,2 proc. Jedna akcja kosztuje 47,1 zł.

Giełdowa zawierucha szerokim łukiem ominęła akcjonariuszy TVN. Wysokiej zwyżce notowań o 3,3 proc. (do 22,72 zł) towarzyszyły bardzo duże apetyty na akcje, obroty przekroczyły 113 mln zł. Z rąk do rąk przeszło aż 2,5 mln walorów, najwięcej od połowy czerwca.

Cersanit prawie dorównał TVN-owi pod względem skali zwyżki kursu, poszedł w górę o 3,1 proc. Nie ma jednak między nimi żadnego porównania jeśli chodzi o wielkość obrotów. Handel papierami Cersanitu był niższy o… 110 mln zł niż walorami telewizyji.

KGHM, najsilniejsza lokomotywa ciągnąca WIG20 kilka dni temu pod górę, teraz stała się zakałą indeksu. Na koniec dnia walory miedziowej spółki potaniały do 132,7 zł, co oznacza cofnięcie notowań spod szczytu o 7,2 proc. w ciągu trzech dni. W czwartek na rynkach metali miedź poszła w dół.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ASZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / WIG20 cofnął się o dziesięć dni