Dziś należy spodziewać się rozpoczęcia od spadków. Powód? Wczorajsza sesja w USA nie należała do udanych. Tamtejszych inwestorów zaniepokoił wzrost oprocentowania wieloletnich papierów skarbowych, które negatywnie wpłyną na koszt kredytów hipotecznych. Nie najlepsze wiadomości podała również amerykańska agencja rządowa ubezpieczająca depozyty bankowe (FDIC), według której ponad 300 banków ma problemy finansowe. To przełożyło się na mocne spadki instytucji finansowych. Na finiszu DJ wraz z S&P500 straciły ok. 2 proc., a technologiczny Nasdaq oddał 1,1 proc.
Od początku maja WIG20 porusza się w trendzie bocznym. Kilkukrotne próby przebicia 1900 punktów pokazują panujące niezdecydowanie i niepewność rynku. Warto jednak zauważyć, że podczas ostatnich wzrostów na GPW obroty są większe, niż podczas spadków.
W próbach przebicia ważnych oporów nie jesteśmy jednak odosobnieni. Podobne zachowania obserwujemy na niemieckim indeksie DAX, który po raz kolejny zaatakował wczoraj poziom 5000 punktów. Dużo niepokoju budzi też główny wskaźnik z Wall Street S&P500, który od początku maja usilnie próbuje wybić się ponad 900 punktów. Na pewno przebicie przez zachodnie indeksy newralgicznych poziomów dodałoby nieco otuchy również inwestorom znad Wisły.
Na dalszy przebieg sesji wpływ będą mięć publikowane dane makro. Do najważniejszych z nich o godzinie 11 światło dzienne ujrzą trzy wskaźniki dotyczące majowych nastrojów (biznesu, konsumentów i w gospodarce) w Eurolandzie. Nieco później, jak co czwartek o godzinie 14:30 poznamy cotygodniową liczbę nowozarejestrowanych bezrobotnych w USA. Analitycy prognozują mały wzrost wobec ostatniego odczytu do 635 tys. osób. Warto przypomnieć, że wartość tego wskaźnika w czasach dobrej koniunktury wynosiła połowę tej wartości.
Dla naszego rynku (zarówno kapitałowego jak i walutowego) istotna publikacja
nastąpi w dniu jutrzejszym i będzie dotyczyć polskiego PKB w I kwartale. Rynek
oczekuje 1-proc. r/r.