WIG20 szybko zbliża się do kluczowego wsparcia

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-05-26 00:00

Na rynku ropy nadal panuje huśtawka. W poniedziałek rano, po obietnicach Arabii Saudyjskiej, cena spadała. Później jednak inwestorzy zaniepokoili się, że tylko Arabia Saudyjska zadeklarowała podniesienie wydobycia i cena ropy pobiła kolejny rekord. Drożały obligacje, bo inwestorzy doszli do wniosku, że wzrost cen ropy ograniczy dynamikę ożywienia gospodarczego, a przez to zmniejszy skalę podwyżki stóp. Rynkom akcji pomagało oczekiwanie na wystąpienie prezydenta Busha, ale okazało się, że nie powiedział praktycznie nic nowego. W sytuacji, kiedy cena ropy, mimo wszystkich zaklęć i obietnic idzie w górę, neutralne zakończenie sesji było dużym osiągnięciem. Techniczny obraz rynku się nie zmienił, ale obóz byków zyskał duży punkt. Wczoraj zanosiło się na spadek indeksów, który jednak nie powinien doprowadzić do wyłamania rynku z trendu bocznego.

Dziś inwestorzy będą czekali na raport z amerykańskiego rynku nieruchomości i na dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Zakładam jednak, że ten pierwszy raport będzie miał znaczenie jedynie wtedy, jeśli sprzedaż nowych domów w USA znacznie spadnie. Poprawiłoby to sytuację na rynku obligacji, ale nie jestem pewien, czy podobnie byłoby na rynku akcji. Trzeba bardzo obserwować reakcje na dane makro, bo rynek ciągle jeszcze nie zdecydował, czy ma cieszyć się dobrymi danymi (gospodarka kwitnie), czy raczej martwić (stopy wzrosną). Podobnie będzie z danymi o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Na dodatek te właśnie dane potrafią zmieniać się bardzo gwałtownie. W sumie można powiedzieć, że reakcja rynków nie tyle będzie zależała od tego, co będzie w raportach, ile od nastroju panującego na rynku.

W Polsce Rada Polityki Pieniężnej poinformuje o swojej decyzji w sprawie stóp procentowych. Uważam, że ich poziom się nie zmieni. Inflacja rośnie, ale zdecydowanie jeszcze nie nadeszła pora na tłumienie ożywienia gospodarczego. Nastawienie jednak nadal będzie restrykcyjne i dużo zależy od tego, co dokładnie rada poda w swoim komunikacie, ale to będzie miało wpływ na następną sesję. Może się jednak okazać, że sporo było inwestorów obawiających się podwyżki stóp, więc jej brak może wywołać lekkie odreagowanie. Rada zrobiłaby bardzo rozsądnie, gdyby uspokoiła nastroje oświadczając, że dane z okresu gorączkowego wzrostu gospodarki przed wejściem do UE nie są miarodajne i trzeba poczekać na to, co pokażą kolejne miesiące. To uspokoiłoby inwestorów obawiających się, że w czerwcu dojdzie do podwyżki stóp.

Nasz rynek boi się już wszystkiego — polityki, decyzji RPP czy sytuacji na rynkach światowych. Nie ma atmosfery do kupowania akcji. Najbardziej dziwi to, że złoty się wzmacnia. Podobno dlatego, że czekamy na podwyżkę stóp, ale przecież ta podwyżka to przyszłość, a poza tym zachowanie złotego sygnalizowałoby, że polityka nie jest dla rynku ważna. A wiemy przecież, że tak nie jest. Wczoraj mieliśmy szansę, by sprawdzić siłę popytu w warunkach korekty w Eurolandzie i wyglądało to bardzo źle. Widać było wyraźnie, że rynek zniecierpliwił się nieudanym próbami zamknięcia okna hossy na poziomie 1704 pkt. Skoro nie widać było szansy na wzrost to naturalne było, że indeksy ruszyły na południe. Sytuację znacznie pogorszyła informacja ministra skarbu twierdzącego, że Kompania Węglowa potrzebuje 400 mln zł i trzeba będzie ją dokapitalizować akcjami PKN lub KGHM. Oczywiście mocno spadły kursy obu spółek. Można było oczekiwać, że Jacek Socha okaże większą rozwagę mówiąc o czymś, co może ruszyć rynkiem.

Sytuacja na polskim rynku jest teraz bardzo groźna dla obozu byków. Wielu analityków mówi o testowaniu wsparcia na poziomie 1550 pkt. Uważam, że byłoby to bardzo niebezpieczne — przełamanie poziomu 1600 pkt na WIG20 otworzyłoby puszkę Pandory. Na wykresie indeksu powstałaby wówczas formacja głowy z ramionami, która często zapowiada dalsze duże spadki (nawet do 1330 pkt). Byki muszą za wszelką cenę bronić wsparcia.