Wirusy atakują mobilne telefony

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 2006-07-26 00:00

Telefony komórkowe stają się coraz częstszym celem ataku hakerów. Producenci zdają sobie sprawę z tego zagrożenia i opracowują zabezpieczenia.

Pierwszym wirusem, który potrafił atakować komórki, był Cabir. Nie uczynił on wielkich szkód. Ograniczał się tylko do rozprzestrzeniania. Jednak czasy takich „niewinnych” ataków już minęły. Niedawno w Rosji pojawił się komórkowy koń trojański Redbrowser, który służył do kradzieży pieniędzy. Specjaliści są zgodni, że skala ataków będzie się zwiększać. Równocześnie jednak uspokajają użytkowników.

— Na szczęście problem bezpieczeństwa telefonów komórkowych został bardzo wcześnie zauważony. Najnowsza wersja systemu operacyjnego Symbian, przeznaczona dla najnowocześniejszych telefonów na rynku, stanowiąca główny cel ataków ze względu na bogactwo funkcji i możliwości, została wyposażona w zaawansowany system zabezpieczeń. Dostęp do najbardziej wrażliwych funkcji oraz danych został ograniczony jedynie do programów, które pomyślnie przejdą specjalistyczne testy i program certyfikacji — zaznacza Mateusz Radziszewski, prezes firmy BLStream, producenta oprogramowania dla telefonów komórkowych.

Nowe telefony

Nie wszystkie telefony komórkowe są narażone na atak wirusów. Właściciele starych modeli mogą spać spokojnie. Problem dotyczy bowiem głównie smartfonów.

— Niewątpliwie jest to zagrożenie, które będzie coraz poważniej dotyczyć użytkowników telefonów komórkowych z otwartym systemem operacyjnym, np. Symbian czy Windows Mobile. Rynek nie znosi próżni. Już działają firmy, które oferują odpowiednie zabezpieczenia. Te firmy rozwiną się jeszcze bardziej, kiedy straty z powodu wirusów staną się naprawdę poważne — twierdzi Paweł Dwornik, dyrektor działu telefonów komórkowych w Alcatel Polska.

Również operatorzy starają się zapewnić swoim klientom ochronę przed złośliwymi atakami.

— Jesteśmy świadomi takiego zagrożenia, ale jako operator możemy tylko zwracać uwagę na to zagadnienie dostawcom telefonów, oprogramowania i kontentu. Jako operator, który zamawia duże ilości terminali, stawiamy partnerom wysokie wymagania co do bezpieczeństwa, ale nic więcej zrobić nie możemy, ponieważ sami ani telefonów ani oprogramowania nie produkujemy — mówi Marcin Gruszka z PTK Centertel, operatora sieci Orange.

Zawodzi człowiek

Każde zabezpieczenie można złamać. Najłatwiej jednak „złamać” człowieka.

— Podobnie jak w przypadku wirusów, które atakują komputery stacjonarne, najsłabszym ogniwem w systemie obrony jest człowiek. W większości przypadków, aby zainstalować wirusa na telefonie konieczna jest akceptacja użytkownika. Należy zatem zwrócić szczególną uwagę przed akceptacją wszelkiego rodzaju połączeń przychodzących z nieznanych źródeł, na przykład przez łącze Bluetooth czy podczerwień lub też przed otwarciem załączników z wiadomości MMS. Należy również dbać, aby oprogramowanie telefonu było aktualne, a w szczególności aby zawierało poprawki pojawiające się już po tym jak telefon trafił do sprzedaży — radzi Mateusz Radziszewski.

Przy wszystkich staraniach ze strony operatorów sieci, producentów telefonów i oprogramowania trzeba pamiętać, że o swoje bezpieczeństwo muszą również zadbać sami użytkownicy. Nie zachowując zasad ostrożności prowokują oni bowiem ataki.