Wkrótce ruszą inwestycje

Katarzyna Jaźwińska
07-06-2005, 00:00

Mittal Steel Poland przygotowuje się do podpisania umów na realizację projektów wartych 1,3 mld zł. Czyżby miał już zgodę Brukseli?

Komisja Europejska (KE) bada, czy Mittal Steel Poland może w Hucie Sendzimira (krakowski oddział firmy) zbudować nową walcownię blach. Obecny biznesplan zakłada modernizację starej instalacji.

— Mamy wstępne informacje, że Komisja Europejska zgodzi się na budowę walcowni. Dlatego też przygotowujemy się do podpisania umów z wykonawcami tego projektu, jak też budowy linii ciągłego odlewania stali (COS) w Hucie Katowice. W umowach może jednak znaleźć się klauzula, że wejdą w życie dopiero wówczas, kiedy Bruksela oficjalnie wyda zgodę — mówi jeden z przedstawicieli spółki.

Werdykt prawdopodobnie będzie znany w lipcu. Obie inwestycje są warte 1,3 mld zł.

— Słyszałem o planach Mittal Steel, ale rozmowy z Komisją Europejską jeszcze trwają, więc nie chcę zapeszać — mówi przedstawiciel resortu gospodarki, który nadzoruje restrukturyzację hut.

Budowę walcowni ma wykonać Voest Alpine, a COS — SMS Demag.

Ośli upór

Polska spółka musi zakończyć inwestycje do końca 2006 r. — tak bowiem ustalili polscy i unijni urzędnicy. Co ciekawe — już w 2003 r. eksperci KE radzili, by polskie huty nie modernizowały walcowni, lecz zbudowały nową. Podobnie US Steel, który odpadł z przetargu na zakup hut — sugerował zmianę biznesplanu. Jednak polscy urzędnicy i Mittal Steel twierdzili, że plan nie wymaga korekty. Kiedy jednak w ubiegłym roku koncern kupił huty, okazało się, że ma wiele zastrzeżeń i rozpoczął korektę planu. Efektem są opóźnione inwestycje.

Redukcja załogi

Zanim jednak Mittal Steel upora się z inwestycjami, może mieć problem z restrukturyzacją zatrudnienia. Porozumienie z Unią i umowa prywatyzacyjna przewidują bowiem, że na koniec 2006 r. huty należące do Mittal Steel mają zatrudniać 10 411 osób (łącznie ze spółkami ze 100-proc. udziałem Mittala). Tymczasem dziś zatrudnienie jest niemal dwa razy wyższe. Co więcej — Mittal stara się zwiększyć udziały w firmach należących do grupy (na przykład Koksowni Zdzieszowice i Złomeksie). To zaś oznacza wzrost zatrudnienia. W jaki więc sposób Mittal Steel może wykonać urzędniczy pomysł redukcji zatrudnienia. Trudno wyobrazić sobie, by w 1,5 roku zwolnił 10 tys. osób.

— Zamierzamy dotrzymać zobowiązań. Będziemy jednak prowadzić rozmowy dotyczące zatrudnienia. Zmieniła się przecież sytuacja rynkowa — mówi jedynie Jerzy Podsiadło, wiceprezes Mittal Steel Poland.

Przedstawiciele załogi informują, że firma myśli o przekazaniu na przykład 1 proc. udziałów w firmach, których jest 100-proc. właścicielem, do tworzonych grup serwisowych albo o włączaniu całych firm do tych grup. W ten sposób dzisiejsze spółki córki ze 100-proc. udziałem Mittal Steel stałyby się spółkami wnuczkami i nie były wliczane do hutniczego zatrudnienia.

— Nie wiadomo jednak, czy zgodzi się na to Komisja Europejska — mówi Jerzy Goiński z Solidarności Huty Katowice.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wkrótce ruszą inwestycje