Wnioskuj o dopłatę do pensji od FŚG

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2020-04-06 22:00

Dopłata do wynagrodzeń niezależnie od formy zatrudnienia to kluczowy element tzw. tarczy antykryzysowej. Ma to ocalić 3-4 mln miejsc pracy.

Pracodawca, który znajdzie się w kłopotach, może zmniejszyć pracownikowi wymiar pracy i pensję o 20 proc. Obowiązywać będzie tu zasada 40-40-20. Przedsiębiorca pokryje 40 proc. wynagrodzenia pracownika, tyle samo dopłaci państwo, a 20 proc. to „koszt” zatrudnionego, którego pensja zmniejszy się o taką część dotychczasowej stawki. Wsparcie od państwa popłynie z Funduszu Świadczeń Gwarantowanych (FŚG). Zmniejszając wymiar pracy, firma nie może zejść poniżej pół etatu. Jeśli więc ktoś jest obecnie zatrudniony na pół etatu, nie można dalej zmniejszać mu wymiaru pracy.

OCHRONA ZATRUDNIENIA:
OCHRONA ZATRUDNIENIA:
Cała tarcza antykryzysowa jest szeroko omawiana i komentowana, ale największe zainteresowanie wzbudził system utrzymywania miejsc pracy dzięki dopłatom do wynagrodzeń – mówi Agnieszka Olfans-Stęchły, adwokat, partner w kancelarii Legal On.
Fot. ARC

— Pracownik otrzyma w takiej sytuacji wynagrodzenie należne z umowy pomniejszone o krótszy czas pracy, jednak nie mniej niż 50 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli 1300 zł brutto — informuje Agnieszka Olfans-Stęchły, adwokat, partner w kancelarii Legal On.

Nieszczelny parasol

Głównym warunkiem uzyskania dopłat do zatrudnienia jest znaczny spadek obrotów. Tyle że przedsiębiorstwo może utrzymać obroty na poziomie sprzed epidemii, a jednocześnie wpaść w kłopoty finansowe. Wystarczą opóźnienia w płatnościach, aby firmie zabrakło pieniędzy na bieżącą wypłatę wynagrodzeń. Niestety, w tej sytuacji państwo nie przewiduje współfinansowania pensji.

Jest również dobra wiadomość: rządowe dopłaty dostaną także osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych (zlecenia, o dzieło) i samozatrudnionych. Wyniosą one do 80 proc. minimalnego wynagrodzenia.

A może postój?

Finansowanie będzie realizowane przez trzy miesiące (marzec, kwiecień i maj), ale jest warunek: w kolejnych miesiącach pracownik nie może zostać zwolniony. A co z pensją w czerwcu? Jeśli przedsiębiorca chce szybko ratować płynność finansową, państwowa dopłata do zatrudnienia może być dobrym rozwiązaniem.

Jeżeli jednak za trzy miesiące nie będzie mógł on pozwolić sobie na tzw. obsługę kosztów wynagrodzeń, to w czwartym miesiącu znajdzie się w naprawdę trudnej sytuacji: będzie miał 100 proc. kosztów pensji sprzed kryzysu bez możliwości zwolnienia części ludzi przez kolejne kilka miesięcy. Pracodawca musi więc ocenić swoją kondycję i zdecydować, czy w niektórych wydziałach nie trzeba zastosować np. przestoju ekonomicznego. W razie wysłania pracownika na tzw. postojowe państwo dopłaci połowę wynagrodzenia minimalnego.

— Obydwa rozwiązania, czyli obniżenie wymiaru czasu pracy i wprowadzenie przestoju, można łączyć — zaznacza Agnieszka Olfans- Stęchły.