Woda i ścieki wpadają w wir podwyżek

IGWP wyliczyła, o ile wzrosną koszty dostawy wody i ścieków. Kowalski słono zapłaci.

Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie (IGWP) napisała list do Marka Gróbarczyka, wiceministra infrastruktury, z prośbą o konsultacje dotyczące systemu rozliczania kosztów i naliczania cen za wodę i ścieki. Ich wnioski taryfowe na najbliższe trzy lata analizują właśnie Wody Polskie. Wynika z nich, że Kowalskiego czekają słone podwyżki, których zasadność kwestionuje regulator.

„Samorządy proponują zbyt duże marże i opłaty dzierżawne (…) planowana jest wypłata dywidend do budżetów miast. Takie działania nie będą przez nas akceptowane. Wody Polskie nie zgadzają się na windowanie cen ponad koszty, jakie wynikają z funkcjonowania przedsiębiorstw” — napisał niedawno w oświadczeniu Przemysław Daca, prezes Wód Polskich.

— My także wolelibyśmy, aby właściciele nie pobierali dywidendy, by była przeznaczana na rozwój przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych. W branży działają nie tylko podmioty komunalne, ale także prywatne i zgodnie z przepisami właściciele jednych i drugich mają do niej prawo. W niektórych krajach przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne działają jako non profit, ale w Polsce zdecydowaliśmy się na funkcjonowanie w systemie rynkowym — mówi Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady IGWP.

Kosztowna dzierżawa

Jego zdaniem wiele firm wodno-kanalizacyjnych, rzeczywiście dotkliwie odczuwa wzrost podatków od nieruchomości oraz opłat dzierżawnych za infrastrukturę wodno-ściekową, np. w rejonach, gdzie należy ona do samorządów, a nie do przedsiębiorstw.

— Zasady i wskaźniki dotyczące ich maksymalnej wysokości określają jednak krajowe przepisy i trudno mieć pretensję, że właściciele działają zgodnie z nimi — dodaje Tadeusz Rzepecki.

W niektórych regionach danina sięgała dotychczas np. 0,2 proc. wartości infrastruktury i samorząd zdecydował podwyższyć ją do 1 proc., a niekiedy nawet do 2 proc., bo taki maksymalny wskaźnik dopuszczają polskie przepisy. Podwyżkę opłat dzierżawnych przewidziano np. w Łodzi. To jeden z powodów, które mogą skutkować tym, że taryfy w województwie, według danych Wód Polskich, zwiększą się w ciągu trzech lat nawet o 45 proc.

Niektóre samorządy podnoszą opłaty, bo brakuje im pieniędzy, inne dlatego, że chcą w przyszłości uniknąć ewentualnych zastrzeżeń kontrolerów finansowych. Zdarzały się bowiem przypadki, kiedy instytucje badające finanse samorządów krytykowały zbyt niski w stosunku do dopuszczonego przepisami wskaźnik opłat.

— W jednym przypadku kontrolerzy sugerowali nawet, że pobierając niskie opłaty, samorząd działa w grupie przestępczej i celowo zaniża od nich VAT — twierdzi Tadeusz Rzepecki.

Jego zdaniem chcąc uniknąć podwyżek, rząd powinien opracować przepisy, dzięki którym samorządy wniosą aportem infrastrukturę dzierżawioną przez przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne i nie będą mieć tytułu do pobierania dzierżawnych danin.

Dwa bieguny:
Dwa bieguny:
Według szacunków Wód Polskich najmocniej, bo ponad 45 proc., wzrosną ceny za wodę i ścieki w województwie łódzkim, a najmniej w śląskim — niespełna 12 proc. Może to wynikać m.in. z uprzemysłowienia i rozbudowania infrastruktury w tym regionie.

Długa lista

Jako istotny czynnik wzrostu taryf wodno-ściekowych IGWP wskazuje także wzrost cen energii, szacując, że wraz z opłatą mocową mają one 10-15-procentowy udział w kosztach firm. Kolejnym jest zmiana przepisów zaostrzających normy gospodarowania osadami ściekowymi, które w ciągu roku mogą podnieść koszty o 18,7 proc. Małe firmy zapłacą średnio o 22,1 proc. drożej, średnie o 35,8 proc., a duże o 2,9 proc. — wynika z wyliczeń IGWP. Podwyżki w tym segmencie wynikają także z niewielkiej liczby firm specjalizujących się w zagospodarowaniu ścieków, co też winduje ceny.

Na wzrost cen wody mocno wpływa także podnoszenie przez rząd płacy minimalnej. Istotnym elementem podwyżek jest również inflacja. IGWP, powołując się na prognozy NBP, szacuje, że w najbliższych trzech latach przełoży się ona na podniesienie cen za wodę i ścieki o 9,38 proc.

Przedsiębiorcy przekonują też, że muszą podnieść ceny, bo od lat spada ich rentowność. Według danych izby w 2018 r. rentowność branży wodociągowej sięgała 3,6 proc., a w 2019 r. spadła do 0,9 proc. W segmencie kanalizacyjnym była ujemna i wyniosła minus 0,5 proc. — straty ponosiło ponad 40 proc. firm. Danych za 2020 r. jeszcze nie ma, ale IGWP spodziewa się, że z powodu pandemii mogą być jeszcze gorsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane