Wódka leje się szeroko, ale w... monopolowych

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2015-05-12 00:00

Gorszych dni mocnych trunków nie widać w sklepach wyspecjalizowanych w ich sprzedaży — z sieci wojewódzkich rozrastają się do ogólnopolskich

Co roku znika z rynku kilka tysięcy sklepów spożywczych handlujących alkoholem, a jego producenci narzekają na malejącą rentowność biznesu, pomniejszoną przez zeszłoroczną podwyżkę akcyzy. To jednak tylko jedna strona handlu. Druga — to rozkwitające sieci sklepów specjalizujące się w mocnych trunkach.

MAJĄ PRZEWAGĘ:
MAJĄ PRZEWAGĘ:
Liczba sklepów monopolowych urosła z 3,2 tys. w 2009 r. do 5,7 tys. w 2014 r. — podaje Bisnode Polska. Maciej Gubernat, dyrektor rozwoju sieci Al.Capone, tłumaczy, że wygrywają asortymentem i doradztwem.
Piotr Kowalczyk

Cenna specjalizacja

— Punkty z detaliczną sprzedażą alkoholu są jedną z nielicznych branż, w których od lat obserwuje się wzrostową tendencję. Największy, ponad 35-procentowy wzrost odnotowano w latach 2012-13. Wówczas ich liczba wzrosła z 4,1 do 5,6 tys. — mówi Tomasz Starzyk z Bisnode. Na koniec zeszłego roku było ich prawie o 100 więcej.

— Wzrost to wynik coraz większej świadomości klientów. Poszukują nowych smaków i cenią sobie poradę sprzedawcy. To jest coś, czego nie dostaną w supermarkecie czy małym sklepie spożywczym. Do dyskontów idą dla ceny, do nas, by mieć szeroki wybór i fachową obsługę — mówi Maciej Gubernat, dyrektor ds. rozwoju sieci Al.Capone. Wywodząca się z okolic Tarnowa sieć ma 16 sklepów. Wkrótce przybędą dwa kolejne.

— Zaczęliśmy od własnych placówek, teraz rozwijamy się poprzez franczyzę i wciąż zbieramy doświadczenia w tworzeniu sieci w kilku województwach — dodaje Maciej Gubernat. Na szersze wyjście w Polskę zdecydowała się inna sieć z południa — krakowski Shot Market, który niedawno otworzył dwa punkty w Warszawie i ma obecnie 79 sklepów w 5 województwach.

— Słyszymy od producentów, że różne kategorie mocnych trunków się kurczą, ale u nas one rosną. W naszych okolicach widzimy już spore nasycenie sklepami specjalistycznymi, więc dlatego wyszliśmy do innych województw. Klucz do sukcesu to specjalizacja, którą widać w każdym innym biznesie. Popatrzmy na warsztaty samochodowe — takie, które robią wszystko, wprawdzie funkcjonują, ale dobrze wiedzie się tym, które świetnie znają się na jednej rzeczy: naprawiają skrzynie automatyczne czy rozrządy — uważa Krzysztof Klimczak, prezes Shot Group.

Wolne miejsce

W tym roku Shot Group chce powiększyć się o 20 placówek.

— Zaczęliśmy od zera cztery lata temu i wówczas mówiono nam, że nie ma już miejsca na rynku. Nasz wynik pokazuje, że jednak jest. W regionie widzimy już pewne nasycenie, dlatego weszliśmy do innych części Polski — mówi Krzysztof Klimczak. Maciej Gubernat przyznaje, że sieć Al.Capone mogłaby rozwijać się szybciej, ale hamulcem są przepi

— Powodem są limity punktów sprzedaży napojów alkoholowych ustanawiane przez samorządy lokalne — twierdzi Maciej Gubernat. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Polityka to ryzyko

MACIEJ PTASZYŃSKI

dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu

Rozwój sklepów specjalizujących się w alkoholach to ciekawe zjawisko, zwłaszcza w kontekście nierosnącej konsumpcji mocnych trunków. Ich liczba nie jest zbyt duża, więc trudno mówić o tym, żeby strukturalnie zaburzyły handel alkoholem prowadzony przez supermarkety czy sklepy ogólnospożywcze. Alkohol mocny to jeden z ważniejszych generatorów marży dla handlowca, więc też konkurencja na tym rynku jest spora. Sukces specjalistycznych sklepów to m.in. kwestia szerokiego asortymentu i dostępności, bo wiele z nich działa całodobowo. Tu jednak gonią je szybko rozwijające się sklepy typu convenience, które czynne są np. do 23, więc też bardzo długo. Poważne ryzyko dla tego biznesu może stanowić polityka państwa, np. ostatni pomysł ustalenia cen minimalnych może zniszczyć tę branżę i doprowadzić do zwiększenia szarej strefy.