Wojna i wybory odcisnęły piętno na koniunkturze

Bartek Godusławski
05-02-2015, 00:00

Nastroje w przemyśle są gorsze niż przed rokiem. Na szczęście pesymizm nie dotknął dużych firm.

Instytut Rozwoju Gospodarczego (IRG) SGH sprawdził, jak wygląda aktywność poszczególnych sektorów gospodarki. Wyniki badań nie napawają szczególnym optymizmem. Pierwszy kwartał tego roku przynosi spadek wartości barometru koniunktury o 6,7 pkt. (kw./kw.). W ciągu roku — o 8,8 pkt.

— Zwykle na przełomie roku na koniunkturę negatywnie wpływają czynniki sezonowe. Są to miesiące mniejszej aktywności gospodarczej. Fakt, że nasz wskaźnik jest niższy od wartości z początku ubiegłego roku, wskazuje na wyczerpanie pozytywnego wpływu czynników cyklicznych — uważa profesor Elżbieta Adamowicz z IRG SGH, współautorka badania.

Eksperci z SGH wskazują, że tak negatywne nastroje są efektem konfliktu na wschodzie Europy, do których dokłada się niepewność związana ze zbliżającymi się wyborami w Polsce.

— Gospodarka jest jednak silnie powiązana z polityką. Sankcje, restrykcje i niepewność na wschodnich rynkach powodują, że firmy są zagubione. Zwiększa się ryzyko i strach przed podejmowaniem decyzji. Napięcia polityczne są widoczne także w Polsce. Niepokoje różnych grup zawodowych mogą wpływać na zachowania przedsiębiorstw — mówi Elżbieta Adamowicz.

Wewnątrz polskiej gospodarki powodów do niepokojów aż tak dużych nie ma. Większość wskaźników koniunktury wprawdzie jest ujemna, ale handel pokazuje niewielki wzrost.

— To sugeruje, że popyt wewnętrzny może być źródłem rozwoju gospodarczego — mówi ekspertka IRG SGH. Autorzy szczegółowo przyjrzeli się koniunkturze w przemyśleprzetwórczym, który ma największy wpływ na ogólny wskaźnik nastrojów w gospodarce. Tutaj, mimo negatywnych nastrojów, przewidywania na przyszłość są nieco lepsze.

Wskaźniki koniunktury, dotyczące półproduktów i dóbr konsumpcyjnych, spadły w pierwszym kwartale. Mamy natomiast wzrost, jeśli chodzi o dobra inwestycyjne. To pozwala oczekiwać wzrostu produkcji — wyjaśnia Elżbieta Adamowicz.

Jej zdaniem, pozytywnych sygnałów można się doszukiwać wśród dużych firm. O ile w małych podmiotach wskaźniki spadają, wśród największych podmiotów widać wyraźny wzrost.

— Dzięki temu, że są w lepszej kondycji, mogą wciągnąć do kooperacji mniejszych graczy i poprawić ogólną sytuację przemysłu — uważa ekonomistka z SGH.

 

OKIEM EKSPERTA
Więcej optymizmu

PIOTR PIĘKOŚ, ekonomista Banku Pekao

Naszym zdaniem, czynnik wschodni byłby jednym z głównych czynników ryzyka dla polskiej gospodarki tylko w przypadku, gdyby doszło tam do nagłej eskalacji konfliktu między Rosją a Ukrainą. Wpływ kryzysu za naszą wschodnią granicą był widoczny już w danych za ubiegły rok, więc w tym roku efekt dla obrotów handlowych będzie już coraz mniejszy. Dynamika eksportu jest już teraz na dosyć niskim poziomie, w tym roku spodziewamy się lekkiego przyspieszenia. Ten scenariusz wspiera spodziewane przyspieszenie wzrostu PKB w strefie euro. Nie spodziewam się też, aby to, co widzimy w relacjach Ukraina-Rosja, odbiło się na nastrojach konsumenckich. Popyt wewnętrzny wygląda solidnie dzięki poprawiającej się dynamicznie sytuacji na rynku pracy. Konsumpcja prywatna powinna więc przyspieszać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wojna i wybory odcisnęły piętno na koniunkturze