Wojna nerwów do 1 maja

Mira Wszelaka
16-03-2004, 00:00

Do Brukseli trafiło kolejne 125 wniosków firm spożywczych, które ubiegają się o dodatkowy czas na dostosowanie.

Coraz mniej czasu mają firmy spożywcze na dostosowanie do norm unijnych. Co prawda na finiszu przedsiębiorcy przyspieszyli proces inwestycyjny, jednak dla wielu z nich 46 dni, jakie pozostało do integracji z Unią, to stanowczo za mało.

Ostatnim rzutem

Dlatego resort rolnictwa wraz z Głównym Inspektoratem We- terynarii podjęli starania o uzyskanie dla zagrożonych zamknięciem zakładów dodatkowego czasu na dostosowanie.

— Po krótkich perturbacjach Bruksela przyjęła dodatkową listę od 125 zakładów, w tym 104 z grupy C — w przeważającej większości producentów mięsa czerwonego, które po integracji miały być zamknięte. Warunkiem przyjęcia aplikacji była duża zdolność produkcyjna i 60-proc. zaawansowanie prac dostosowawczych — mówi Jacek Leonkiewicz, radca głównego lekarza weterynarii.

Pozostałe 21 firm z listy to zakłady z grupy B1, które miały być dostosowane do dnia akcesji, ale z różnych powodów nie będą w stanie tego uczynić.

Nie wszystkim się to podoba. Zdaniem Stanisława Zięby, sekretarza Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa, trudno określić warunek 60-proc. dostosowania w kwestiach sanitarnych w ubojniach.

— Dlatego cała akcja służy tylko temu, by za wszelką cenę nie zamykać zakładu, a nie, by produkować bezpieczną żywność — twierdzi.

Unijna maszynka

Nowo zgłoszone zakłady nie są jedynymi, które czekają w Brukseli w kolejce po czas na przetrwanie.

— W listopadzie Polska złożyła w Komisji Europejskiej (KE) wnioski od 158 zakładów z czterech branż: mięsnej, mleczarskiej, rybnej i owocowo-warzywnej. Decyzja Brukseli co do ich losów jeszcze nie zapadła — mówi Jacek Leonkiewicz.

Tym samym na werdykt KE w sprawie dodatkowego czasu czekają 283 zakłady branży spożywczej i 1 chłodnia. Bruksela musi rozpatrzyć kolejne 160 wniosków ze 100 zakładów z grupy B1, które już zakończyły modernizację. Dopiero zgoda KE umożliwi im zmianę kategorii na A i uzyskanie licencji eksportowej. Unijni urzędnicy narzekają na nawał pracy, biznes zaś obawia się, że Bruksela gra na zwłokę. Wojna nerwów trwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wojna nerwów do 1 maja