Przy drodze z lotniska zamknęła już stan surowy nowa kwatera główna NATO. Szklisty domek dla wielotysięcznej natokracji ma kształt czterech podwójnych skrzydeł, a jego koszty szacowane już są na ponad 1 mld EUR. Do otwarcia w 2016 r. ta kwota może jeszcze wzrosnąć. Unijna eurokracja nie może być gorsza, znalazła przy rondzie Schumana miejsce na jeszcze jedną bryłę i naprzeciwko Komisji Europejskiej rośnie za „tylko” 330 mln EUR tzw. jajo Europy. Nazwa nawiązuje nie tylko do kształtu. Będą się tam odbywały szczyty Rady Europejskiej, a między nimi rozsiądzie się stały przewodniczący, rywalizujący o palmę pierwszeństwa z szefem komisji.
Zestawiłem nowe imponujące brukselskie pałace nieprzypadkowo. Trwający właśnie standardowy szczyt szefów państw i rządów pierwszy raz od pięciu lat podjął temat bezpieczeństwa i obronności oraz wzmocnienia współpracy w tej dziedzinie. W konkluzjach nie znajdzie się żadna rewolucja, ale konsolidacja unijnego sektora obronnego ma oczywiście ogromne znaczenie dla całej gospodarki wspólnoty. W interesie Polski leży, by sektora militarnego nie zdominowały wielkie koncerny zbrojeniowe, lecz znalazły się także nisze dla mniejszych producentów, w tym naszych.
Odrębnym wątkiem są relacje Unii Europejskiej z NATO. W kręgach sojuszu pojawia się zasadna obawa, że polityka obronna UE będzie powielać, a nawet konkurować z NATO. Podstawową różnicą o znaczeniu strategicznym jest obecność w strukturach transatlantyckich pierwiastka amerykańskiego. Jego dominacja może się nie podobać, ale obiektywnie bezsensem byłoby budowanie niezależnej od NATO unijnej armii. Od czasu do czasu marzy się to niektórym brukselskim politykom, a także rządom niektórych państw…