Montowane na ciężarówkach wózki widłowe to oszczędność paliwa — zapewnia firma Loadmac.
Wiarygodność informacji jest nieco wątpliwa, gdyż brytyjska spółka Loadmac produkuje taki sprzęt. Niemniej przedstawiciele przedsiębiorstwa zapewniają, że proponowane przez nich rozwiązanie może przyczynić się do spadku kosztów paliwa o 32 proc.
Swoje szacunki Loadmac oparł na wynikach jednego z klientów, który wprowadził taki osprzęt zamiast naczep płaskich z dźwigiem.
Firma AW Lumb wymieniła osiem pojazdów na ciężarówki wyposażone w wózki widłowe zamontowane na naczepach kurtynowych i odnotowała spadek zużycia paliwa w całej flocie z 43 do 27 l/100 km. Na obecnym poziomie cen daje to oszczędność roczną rzędu 10,5 tys. funtów na ciężarówkę, po odliczeniu kosztów związanych z obsługą wózków widłowych.
W przypadku dwóch identycznych ciężarówek Scania z taką samą skrzynią biegów, zalety proponowanego rozwiązania wynikają z innych, bardziej wydajnych metod załadunku i rozładunku.
— W pojazdach wyposażonych w wózki widłowe wyłącza się silnik i ładuje za pomocą wózka. Podobnie dzieje się przy rozładunku. W ciężarówce wyposażonej w dźwig, w obu sytuacjach silnik pozostaje na chodzie, co wymaga 9-10 litrów paliwa tylko do napędu 25-konnego silnika dźwigu — przekonuje Mark Hignett, dyrektor wykonawczy firmy Loadmac.
Rozwiązanie Loadmac przeznaczone jest zwłaszcza dla przewoźników, którzy wykonują częste dostawy na krótkich trasach.
Jak proponowane przez Loadmac rozwiązanie sprawdziłoby się w Polsce?
— Nie znam parametrów technicznych tego patentu. Jeśli jednak podane przez producenta i jego klienta dane dotyczące korzyści kosztowych potwierdziłyby się, z pewnością będzie to interesująca propozycja dla każdego oparatora logistycznego i jego podwykonawców — ocenia Ewa Konopińska, dyrektor wsparcia operacji i inżynieringu w Pekaes.