Woźniak, wraz z szefem sejmowej Komisji Skarbu Państwa Maksem Kraczkowskim (PiS), wziął udział w konferencji nt. funduszy europejskich dla bezpieczeństwa energetycznego.
Minister powiedział, że decyzje dotyczące wysokości udziałów zapadną niebawem, w trakcie "szeregu wizyt", szczególnie na linii Warszawa-Wilno. W najbliższy piątek w Polsce będzie gościł premier litewskiego rządu Gedyminas Kirkilas.
W połowie grudnia cztery kraje: Polska, Litwa, Łotwa i Estonia zawarły porozumienie o powołaniu konsorcjum czterech firm, które przystąpią do projektu odbudowania mocy ignalińskiej elektrowni atomowej. Wstępne porozumienie, które zawarły spółki energetyczne tych państw: Lietuvos Energija (Litwa), Latvaenergija (Łotwa), Eesti Energija (Estonia) i Polskie Sieci Elektroenergetyczne (Polska) przewiduje, że każda ze stron ma mieć po 25 proc. udziałów w tym projekcie.
Tymczasem w miniony piątek agencje prasowe, powołując się na wypowiedź Kirkilasa napisały, że Litwa miałaby 34 proc. udziałów w tym projekcie, a partnerzy, w tym Polska - po 22 proc.
"Mamy na ten temat swój pogląd i jest on cały czas jeszcze uzgadniany z partnerami" - powiedział Piotr Woźniak. Ujawnił jednak, że przedsiębiorstwa zaangażowane w projekt Ignalina są "otwarte, na różne konstelacje własnościowe, nie mają żadnych uprzedzeń i poddadzą się ustaleniom wyższego rzędu" - dodał.
Minister powiedział, że inwestycja połączenia systemów elektroenergetycznych Polski i Litwy będzie kosztować minimum 654 mln euro. "Będziemy się starać o możliwie najwyższą alokację ze środków unijnych, nawet 60-70 proc." - dodał Woźniak.
Połączenie systemów energetycznych Polski i Litwy jest jednym z projektów współfinansowanych w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. W perspektywie 2007- 2013, na rozwój polskiej infrastruktury energetycznej przeznaczono ponad 1,7 mld euro. Pieniądze mają być wydane m.in. na rozbudowę podziemnych magazynów gazu, budowę gazociągów, modernizacje sieci przesyłowych energii elektrycznej, gazu i ropy, modernizacje i wymianę węzłów ciepłowniczych. Z unijnych funduszy finansowany ma być również polski odcinek rurociągu Odessa-Brody-Płock. Jak powiedział Woźniak, strona polska "nie zakłada, by ten projekt się nie udał".
Polska nie będzie za to korzystać z unijnego wsparcia przy budowie terminalu gazu skroplonego w Świnoujściu (LNG) z wyjątkiem, wstępnej fazy dokumentacyjno-projektowej, która będzie kosztować 14,2 mln euro. Jak powiedział minister Woźniak, będziemy się starać o dofinansowanie ze środków UE nawet 85 proc. tej kwoty.
Woźniak zapewnił, że terminal LNG nie będzie swoistym +wentylem bezpieczeństwa+ uruchamianym jedynie w sytuacji zakłóceń dostaw gazu do kraju. "Ma to być normalny punkt dostawy gazu. Zakładamy z bardzo dużym prawdopodobieństwem, że PGNiG dość szybko podpisze kontrakty na dostawy gazu skroplonego" - powiedział minister. (PAP)