Wrocław był bez szans - ale i tak jest marką

Jacek Zalewski
opublikowano: 27-11-2007, 00:00

Po pięciu latach stolica Dolnego Śląska ponownie przełknęła gorycz porażki w rywalizacji o światową wystawę EXPO — tym razem nie o tę uniwersalną w roku 2010, lecz mniejszą, tematyczną w roku 2012. Rozpacz Wrocławia (13 głosów na 140 możliwych, poprzednio były 2 na 80) jest zrozumiała, ale rozpamiętywanie przyczyn to czynność jałowa. Gdyby w Paryżu nawet byli prezydent Lech Kaczyński razem z premierem Donaldem Tuskiem, to co najwyżej otarliby łzy delegacji Wrocławia, bo nie dodaliby nam ani jednego głosu! Doszukiwanie się analogii z EURO 2012, które rzekomo załatwili bytnością w Cardiff prezydenci Wiktor Juszczenko i Lech Kaczyński, jest niedorzecznością — EURO sprawił Ukrainie i Polsce niejaki Hryhorij Surkis.

W globalnej rozgrywce o EXPO 2012 europejski Wrocław był małym pyłkiem i nie miał żadnych szans, nawet gdyby otrzymał komplet 27 głosów UE. We wzorowanym na ONZ systemie „jedno państwo — jeden głos” nasza wspólnota okazuje się pariasem, nawet gdyby występowała blokiem. A w tym wypadku cały basen Morza Śródziemnego wykonał dyrektywy Hiszpanii i Francji, aby wesprzeć marokański Tanger, do czego dołożył głosy obszar kultury iberyjskiej, świat muzułmański oraz Afryka. Z kolei Azja i Oceania murem wsparły koreańskie Yeosu (pięć lat temu odpadło tak jak Wrocław), zwłaszcza że cały kontynent współczuł Koreańczykom porażki w walce o zimową olimpiadę 2014. Opłaciło się — po zwycięstwie Yeosu 77:63 w drugiej turze, kolejne już EXPO (Aichi 2005, Szanghaj 2010) odbędzie się w gospodarczym sercu XXI-wiecznego świata, czyli w Azji.

Paryskie Bureau International de Expositions (BIE) dla podbudowania swego prestiżu złamało zasady gry i do ostatnich dni rejestrowało nowe państwa członkowskie. A dokładniej państewka — gdy Marokańczycy ściągnęli na przykład Gwineę, to Koreańczycy odpowiedzieli Timorem Wschodnim, na Gambię — pacyficzną wysepką Vanuatu, a kiedy przypomniał sobie Egipt, Azja rzuciła jako ostatni odwód... Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną. Nawet hermetycznie odcięty od świata Kim Dzong Il postanowił wesprzeć wraży reżim z południa! Notabene narodowa solidarność państw sztucznie podzielonych to nie nowość — w ostrej walce o EXPO 2000 niemiecki Hanower pokonał kanadyjskie Toronto stosunkiem 21:20, głosowanie odbyło się w 1990 r., a przeważył głos… NRD, która ostatnie miesiące istniała jako państwo.

Bardzo ważna okoliczność przyczyniła się do tego, że Wrocław nie miał wczoraj nawet szans teoretycznych. Otóż 2 listopada — celowo jeszcze przed głosowaniem — BIE zamknęło listę chętnych do organizacji następnej, uniwersalnej, EXPO 2015. Zgłosiły się tylko Mediolan i Izmir, czyli wiadomo w stu procentach, że będzie to w Europie. A zatem o organizacji EXPO trzy lata wcześniej także w Europie nie mogło być w ogóle mowy — to tzw. oczywista oczywistość. Ewentualne zaś zgłoszenie Wrocławia do rywalizacji o rok 2015 oznaczałoby kapitulację bez walki wczoraj — i tak kółko się zamknęło.

Optymistycznym akcentem wczorajszego wielkiego zawodu jest niezaprzeczalny, globalny efekt promocyjny marki Wrocław. Dla całego świata — no, może poza jednym państwem… — nazwa Breslau definitywnie odeszła w przeszłość.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane