Wściekły jak źrebak

Marcin Bołtryk
20-10-2005, 00:00

Na wiosnę 2005 r. w salonach Mitsubishi pojawił się usportowiony model Colta — CZT. Pod wieloma względami jest to model przełomowy.

Wprowadzenie na rynek usportowionego modelu Colta jest znaczącym krokiem w historii Mitsubishi Motors na Starym Kontynencie. Po pierwsze dlatego, że Colt CZT został zaprojektowany i skonstruowany na specjalne zamówienie Mitsubishi Motors Europe. Po drugie — koncepcja i styl tego auta (podobnie jak i „cywilnych” modeli Colta) została opracowana z myślą o tych klientach, których nigdy wcześniej marka Mitsubishi nie miała okazji przyciągnąć. Czy to się sprawdzi?

Na wybiegu

Colt (z ang. źrebak) CZT został wyposażony w turbodoładowany 1,5-litrowy silnik z 16-zaworowym układem rozrządu DOHC, opartym na systemie zmiennych faz rozrządu MIVEC. Motor osiąga moc 150 KM przy 6 tys. obr./min i moment obrotowy o wartości 210 Nm, dostępny przy 3,5 tys. obr./min. Co to wszystko oznacza w aucie ważącym nieco ponad tonę? Niesamowitą frajdę. To małe diablę przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8 sek. Maksymalna prędkość określona została na poziomie 210 km/h. Doznania potęgowane są małymi gabarytami samochodu i... pieszczącym ucho dźwiękiem dobywającym się spod maski.

Warto w tym miejscu podkreślić, że budując Colta CZT, Mitsubishi nawiązywało do szybkich, turbodoładowanych modeli Colt, które powstawały w latach 80. i 90. CZT odzwierciedla również pozycję swojego producenta, w którego historię wkomponowana jest ponad 40-letnia przygoda związana z rajdami samochodowymi. Cały ten bagaż upchnięty został w ciele nowego, usportowionego auta. I to z jakim skutkiem!

Bez przesady

Sylwetka CZT doskonale radzi sobie bez przesadnego akcentowania agresywności konturów, często spotykanego w innych samochodach tej kategorii. Zewnętrznie model ten różni się od „zwykłego” Colta potężniejszym przednim zderzakiem z dodatkowymi wlotami powietrza, 16-calowymi obręczami kół, tylnym spoilerem i chromowaną końcówką rury wydechowej. W tzw. przestrzeni pasażerskiej sportowy styl podkreślono jedynie profilowanymi fotelami (doskonałe trzymanie boczne), białymi tarczami zegarów, aluminiowymi nakładkami na pedałach i częściowo skórzanym wykończeniem.

To, co było zdecydowaną wadą „cywilnej” odmiany Colta, jest zaletą usportowionej wersji. Chodzi o hałas. „Zwykły” Colt dokuczał kierowcy skrzypiącymi plastikami i metalicznym odgłosem silnika. CZT — tym samym — pieści ucho. Silnik co prawda przypomina brzmieniem basową sokowirówkę, ale przy połączeniu z delikatnym sykiem turbosprężarki można tego „mielenia” słuchać bez przerwy. Auto jest twarde i mało komfortowe, jednak w przypadku tego modelu to dobrze. Charakter auta wymagał bowiem dostosowania układu hamulcowego i jezdnego do jego możliwości. Z przodu zastosowano sprężyny śrubowe i stabilizator, z tyłu — belkę skrętną. Dzięki temu rozwiązaniu samochód pewnie pokonuje zakręty, utrzymując właściwy tor jazdy, ale... Colt to szybka zabawka i nietrudno zrobić sobie krzywdę. Przy dużych prędkościach lekkie i twardo zawieszone auto nieco podskakuje na koleinach i wymaga od kierowcy refleksu oraz... zdrowego rozsądku.

Pewną niewygodą jest ograniczona widoczność wynikająca ze wznoszącej linii okien. Napęd przenoszony jest za pośrednictwem 5-biegowej przekładni manualnej, która pracuje precyzyjnie i lekko.

Mitsubishi, wprowadzając do sprzedaży nowego Colta CZT, wzbogaciło rynek o szybkie i zwinne auto, które trzymane w ryzach może pełnić rolę miejskiego, do codziennego użytku. Wystarczy jednak mocniej wcisnąć pedał przyspieszenia, by pokazało, skąd czerpano doświadczenia przy jego konstruowaniu. Kosztuje niespełna 73 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Wściekły jak źrebak