Macquarie Research i Brook Hunt szacują, że w przyszłym roku popyt na miedź może przewyższyć podaż nawet o około 450 tys. ton. Prognozowany deficyt na rynku miedzi sprawił, że wiele funduszy doważa w swoich portfelach udział tego metalu. Nowe regulacje w USA mają ograniczyć możliwości banków inwestycyjnych w zakresie inwestycji na rynkach instrumentów pochodnych. Jednak w odpowiedzi na te regulacje, w przyszłym roku planowane jest rozpoczęcie działalności kilku funduszy ETF pozwalającej inwestować na rynku fizycznym miedzi (...) Obroty na rynku terminowym (futures) miedzi są 75 razy większe niż na rynku fizycznym. Jeżeli założymy, że tylko część pieniędzy przepłynie na rynek rzeczywisty, to każdy jest sobie w stanie wyobrazić, jak wpłynie to na cenę (...) Wbrew tym wszystkim "pozytywnym" informacjom dla rynku miedzi, osobiście coraz bardziej wyczuwam zbliżającą się korektę notowań. Jeżeli osoby nietrudniące się ogrodnictwem zaczynają lokować swoje oszczędności w cebulki tulipanów, taksówkarze rozważają kupno sztabek złota, a banki inwestycyjne kupują fizycznie metale przemysłowe, to po okresie euforii nadchodzi czas na realizację zysków.
Cały tekst w czwartkowym Pulsie Biznesu.