Debiutanci kończą rok w różnych nastrojach. Ci, którzy nie dotrzymali obietnic, tracili na wartości. Słowni — sporo zyskiwali.
W tym roku inwestorzy mogli przebierać w ofertach publicznych. Na giełdzie zadebiutowało 36 spó-łek, które w sumie sprzedały akcje za ponad 10 mld zł. Tak dobrze nie było od 1998 r., w którym na warszawski parkiet trafiło 57 spółek.
Wydarzeniem 2004 r. był debiut PKO BP. Wartość oferty największego polskiego banku wyniosła prawie 7,9 mld zł. Mimo to popyt na akcje był ogromny. W pierwszym dniu notowań PKO BP padł rekord dziennych obrotów wszystkimi akcjami (3,27 mld zł) i papierami jednej spółki (2,78 mld zł) — był to oczywiście debiutant. Teraz akcje największego w kraju banku detalicznego są warte około 35 proc. więcej, niż wynosiła ceny emisyjna.
Warto mierzyć wysoko…
Ale nie jest to najlepszy wynik wśród tegorocznych debiutantów. Numerem jeden pod tym względem jest Inter Cars. Akcje warszawskiego dystrybutora części samochodowych są dziś warte o 78 proc. więcej niż w ofercie publicznej.
— Inwestorzy przekonali się, że firma ma mocne fundamenty. Zaufali nam. Nadchodzący rok powinien być dla nas równie udany jak mijający — prognozuje Krzysztof Oleksowicz, prezes Inter Cars.
Na wyróżnienie zasługuje także grudniowy debiutant — Drozapol-Profil. Dystrybutor wyrobów stalowych zadebiutował na giełdzie 23 grudnia i od tego czasu jego akcje podrożały o 36 proc. To potwierdza, że pośrednicy w obrocie stalą cieszą się zaufaniem inwestorów.
Bardzo dobrze można było też zarobić na akcjach Ceramiki Nowej Gali, PBG oraz Elstar Oils (42-49 proc.). Inwestorzy docenili, że spółki z nawiązką wywiązują się z publikowanych prognoz wyników. Wszystkie trzy firmy podnosiły już tegoroczne szacunki. Co więcej, nowe prognozy też mogą być przekroczone.
— Inwestorzy to cenią. Akcje tych spółek znalazły miejsce w portfelach wielu funduszy — przyznaje Mirosław Saj, analityk BISE.
…bo rynek ceni ambicję
Nie wszystkie oferty pierwotne okazały się trafioną inwestycją. Aż 15 nowicjuszy jest obecnie notowanych poniżej ceny emisyjnej. W kiepskich nastrojach rok kończą inwestorzy, którzy skusili się na akcje SM Media, dostawcy internetu i usług telekomunikacyjnych. Ci, którzy skusili się na te akcje i trzymają je do dziś, teraz tracą 68 proc. To nie był przypadek, bo zarząd spółki postanowił unieważnić prognozy wyników finansowych na lata 2004-06.
Niewiele dobrego można powiedzieć także o Artmanie, Hygienice oraz Betacomie. Wszystkie trzy spółki, podobnie zresztą jak SM Media, nie dotrzymały słowa i po wejściu na giełdę ogłosiły redukcję prognoz. Rynek nie był dla nich łaskawy. Teraz akcje Artmana, Hygieniki i Betacomu są mniej więcej o połowę tańsze niż w ofercie publicznej.
— To była słuszna reakcja. Nie do pomyślenia jest, by spółka zaraz po wejściu na giełdę obniżała plany budżetowe. Jednocześnie to przestroga dla przyszłych debiutantów — ostrzega Mirosław Saj.