Zgodnie z tą koncepcją wkrótce wszyscy, którym pomagają sąsiedzi, np. pilnują
ich dzieci albo wyprowadzają psy, mogą mieć do czynienia z fiskusem. „Zgodnie z
interpretacją katowickiej Izby Skarbowej każda darmowa przysługa jest realnym
zyskiem dla tego, kto z niej skorzystał” – donosi „Rzeczpospolita”. „Każdą
korzyść musimy opodatkować, czy jest to mycie okien, czy wyprowadzenie psa” –
można przeczytać w interpretacji katowickiej izby.
Skąd fiskus miałby się
dowiedzieć, kogo opodatkować? „Społecznicy często ogłaszają się w internecie,
informują media” – tłumaczy „Rzeczpospolita”.
Pomysł nie należy do
najszczęśliwszych. Polskie prawo podatkowe od lat zamiast być coraz bardziej
uproszczone, komplikuje się coraz bardziej. Jak podsumował w „Rzeczpospolitej”
Arkadiusz Michaliszyn z kancelarii CMS Cameron McKenna: „Interpretacja o podatku
o wzajemnej pomocy budzi grozę”.
Wyprowadzasz sąsiadce psa? Uważaj na fiskusa
Fiskus ma nowy pomysł. Taki, że aż strach się bać. Jak donosi poniedziałkowa „Rzeczpospolita”, chce opodatkować osoby, które pomagają sobie w codziennych sprawach, na przykład sprzątają mieszkanie za naukę angielskiego.
