7 lutego ruszyła druga faza rejestracji domen „eu”. Trzeba się pośpieszyć, żeby naszej nazwy nie zarezerwował konkurent.
Od siódmego grudnia spółki mające siedzibę w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej mogą rejestrować nazwę domeny internetowej z rozszerzeniem „eu”. Tyle że dotychczas można było zgłaszać domeny oparte jedynie na prawach z zarejestrowanych wspólnotowych lub krajowych znaków towarowych, oznaczeń geograficznych bądź oznaczeń pochodzenia. Od wtorku rozpoczyna się druga, zasadnicza faza rejestracji europejskich adresów. Będą teraz mogły być zgłaszane również niezarejestrowane znaki towarowe, nazwy firm i identyfikujące firmę, nazwy handlowe, nazwiska oraz charakterystyczne tytuły chronionych dzieł literackich i artystycznych.
— Z uwagi na szersze spektrum praw, które mogą teraz stanowić podstawę rejestracji, prawdopodobieństwo, że w wyniku zaniedbania zgłoszenia inny podmiot zajmie naszą domenę jest znacznie większe — ostrzega Jim Kernan z PricewaterhouseCoopers.
W Polsce zostało już zgłoszonych około pięć tysięcy wniosków o rejestrację domeny „eu”. Konkretny adres może być przyznany tylko jednemu podmiotowi — temu, który złożył jako pierwszy prawidłowy wniosek i dokumenty wykazujące na przysługujące mu prawo.
Po 6 kwietnia wnioski o rejestrację będą przyjmowane od instytucji lub osób, które chcą zarejestrować dowolne nazwy, oczywiście niezgłoszone wcześniej przez kogoś innego.