Xelion: BGK “manipuluje” kursem złotego

Łukasz Bugaj, Analityk Xelion. Doradcy Finansowi
opublikowano: 30-12-2010, 09:43

Wczorajszy dzień nie należał do  emocjonujących. Brakowało ważnych publikacji makro, a zbliżający się koniec roku nie zachęcał do aktywnego handlu. Rynki zachowały więc status quo.

Na GPW owy status oznacza, że po spadku nadejść powinien wzrost i rzeczywiście jego się doczekaliśmy. Pomagały tutaj niezłe nastroje na inny parkietach oraz brak spadku eurodolara. Wciąż jednak dzielnie broni się poziom oporu okolic 2780 pkt. i pomimo faktu, że każdy wyczekuje wzrostu powyżej owej magicznej liczby, to wciąż on nie następuje.

Być może będziemy musieli poczekać do początku przyszłego roku, kiedy noworoczny optymizm spowoduje napływ kapitału, który doprowadzi indeks największych i najpłynniejszych spółek na nowe rekordy. Pamiętać jednak trzeba, że bardzo mała zmienności oraz wciąż wysokie poziomy optymizmu inwestorów nie zapowiadają trwałych wzrostów w najbliższym czasie. Od jakiegoś już czasu rynkowi należy się korekta i w styczniu nie można jej wykluczyć.

Za oceanem sesja przebiegała zgodnie z modelem obowiązującym w ostatnich dniach. Zanotowaliśmy więc mikroskopijny wzrost podpierany komentarzami o naprawie globalnej gospodarki. Owa naprawa doznała o poranku małego uszczerbku w postaci spadku indeksu chińskiego PMI z 55,3 pkt. do 54,4 pkt. To pierwszy spadek od pięciu miesięcy, który jednak nie odbił się negatywnym echem wśród społeczności inwestycyjnej, a indeks w Szanghaju zanotował nawet wzrost.

Co mogło przykuwać uwagę to rynek walutowy. Eurodolar nie miał ochoty spadać, a popołudniu nawet wyraźnie wzrósł. Tłumaczono to powrotem inwestorów do starej gry sprzedaży dolara na rzecz walut o wyższej rentowności. Działo się to pomimo udanej aukcji siedmioletnich obligacji amerykańskich. Przynajmniej tak ją odczytano. Popyt jednak nie różnił się znacznie od tego co obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach. Tym niemniej rentowności spadły.

W takim środowisku nieźle radził sobie złoty, a pomagał mu w tym również BGK, który pod koniec roku stał się aktywnym graczem. Kwoty wymiany euro na złote nie są duże, ale ciągle dostępne. Zresztą nawet z taką pomocą ciężko nazwać naszą walutę silną. Wydaje się, że początek przyszłego roku może nie być zbyt udany dla złotego. Byłoby to kontrariańskie zachowanie, gdyż większość osób spodziewa się ciągłej aprecjacji. Tym niemniej ostatnie miesiące pokazały, że to oczekiwane umocnienie po prostu się nie materializuje.   

Komentarz przygotował Łukasz Bugaj, Analityk Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Bugaj, Analityk Xelion. Doradcy Finansowi

Polecane